Ten cichy głos wystarczył, by Killiana przeszedł dreszcz.
Nie patrzył jej w oczy, bojąc się, że nie zdoła oprzeć się chęci przytulenia jej.
„Tak, właśnie wróciłem” – mruknął cicho, kontynuując bandażowanie jej dłoni. „Wokół rany jest trochę krwi. Czy nałożyłaś lekarstwo?”.
Elara leżała bez ruchu, zerkając kątem oka na swoją ranną dłoń. „Evelina przyszła mi w tym pomóc wcześniej”.
„Co ci powiedział
















