– Pilnuj Nellie, zaraz wracam do domu.
Joshua odłożył słuchawkę i wstał, żeby wyjść.
– Czekaj, czekaj!
Słysząc, jak wspomina Nellie, Luna pospiesznie wstała. – Co się stało z Nellie?
Jego ręka, która trzymała klamkę, lekko zadrżała. Odwrócił głowę i chłodno przestudiował twarz Luny.
W obliczu jego podejrzliwych oczu, Luna wciągnęła głęboki oddech. – Jestem osobistą służącą Nellie; opieka nad nią jest tym, co powinnam robić.
Mężczyzna otworzył drzwi i wszedł na korytarz. – Chodźmy.
W drodze do Blue Bay Villa, Luna próbowała zapytać go o sytuację Nellie.
Spojrzał na nią chłodno i rzucił jej kontrakt: – Nie jesteś jeszcze jej osobistą służącą.
Luna zacisnęła usta, podpisała umowę i podała mu ją. – Czy możesz mi teraz powiedzieć, co się stało z Nellie, panie Lynch?
Joshua lekko zmarszczył brwi. – Aura przyszła szukać Nellie.
Luna poczuła, jakby jej serce wpadło w głęboką przepaść, słysząc to.
Aura przyszła szukać Nellie!
Dlaczego?
Nellie była najmniejsza z jej trójki dzieci. Obaj jej bracia zabrali jej zbyt wiele składników odżywczych, kiedy była w brzuchu Luny, co spowodowało, że wyglądała na małą i kruchą, kiedy się urodziła. To był pierwszy raz od sześciu lat, kiedy opuściła matkę.
Luna wierciła się niespokojnie na siedzeniu. Z zaciśniętymi zębami wyjrzała przez okno, a niepokój malował się wyraźnie na jej twarzy. – Czy mógłby pan jechać szybciej?
Obok niej spojrzenie Joshuy pociemniało, gdy na nią patrzył. – Pani Luno, wydaje się, że troszczy się pani o nią bardziej niż ja, mimo że jestem jej ojcem.
Luna zesztywniała.
Uświadomiła to sobie dopiero, gdy zauważył, że jej troska o Nellie rzeczywiście przekraczała parametry niani i jej podopiecznej.
Zacisnęła usta. – Podpisałam umowę. Od teraz Nellie jest moim źródłem dochodu, więc to naturalne, że się o nią troszczę.
Joshua uniósł usta w niejasnym półuśmiechu, przyglądając się jej. – To wszystko?
Jego dwuznaczna postawa sprawiła, że poczuła się nieswojo. Z ustami ściągniętymi w linię, skinęła głową. – Tak.
Nie powiedział nic więcej na ten temat.
Wkrótce samochód zatrzymał się przy Blue Bay Villa.
– Panie, w końcu pan wrócił do domu! – W momencie, gdy samochód zatrzymał się, lokaj pospieszył naprzód.
– Jak wygląda sytuacja w środku? – zapytał Joshua, marszcząc brwi.
– Oni…
Zanim zdążył dokończyć zdanie, drzwi od strony pasażera otworzyły się z hukiem, a Luna wbiegła do willi jak rakieta.
Jakoś tak się zdawało, że powietrze w salonie było zabarwione zapachem krwi. Kiedy Luna wbiegła, Nellie kuliła się w kącie na sofie, z opuszczoną małą główką, wyglądając na bez życia.
Naprzeciwko niej siedziała Aura z oczami szeroko otwartymi z wściekłości.
– Nellie! – Wszelkie inne myśli uleciały z głowy, gdy podeszła i wzięła dziewczynkę w ramiona. – Wszystko w porządku?
Głos Luny drżał bez powodu. – Wszystko w porządku?
Nellie wyciągnęła małą rączkę i cicho chwyciła ją za ramię. – Jest okej.
– Kim jesteś? – Aura, która siedziała naprzeciwko nich, chłodno zmierzyła Lunę wzrokiem z czystą pogardą. – Nowa służąca? Wyglądasz jak syrena. Kogo próbujesz uwieść?
Luna mocno zacisnęła usta na jej słowa, ale nie miała czasu ani energii, żeby się z nią kłócić, więc opuściła głowę i podniosła podbródek Nellie. – Daj mi popatrzeć.
– Jestem w porządku. – Dziewczynka uparcie opuściła głowę, nie odważając się pozwolić Lunie na to spojrzeć.
Złe przeczucie wdarło się do jej serca, gdy Luna zacisnęła zęby i podniosła twarz dziewczynki bez względu na wszystko.
Zgodnie z oczekiwaniami.
Na jasnych i delikatnych policzkach dziewczynki widniał odcisk dłoni; czerwony i opuchnięty.
Odcisk dłoni był tak głęboki, że można było nawet zobaczyć odciśnięte na twarzy Nellie zmarszczki!
Oczywiście, zrobiła to osoba dorosła i to z niemałą siłą.
Luna prawie uroniła łzy rozpaczy.
– Jestem w porządku – pocieszyła cicho Nellie. – Lokaj właśnie zrobił mi kostki lodu i już nie boli.
Rozsądna postawa córki sprawiła, że serce Luny zabolało, jakby zostało ostro dźgnięte.
Podniosła głowę, zacisnęła dłonie w pięści i uniosła oczy, żeby wpatrywać się w Aurę przed sobą.
– Uderzyłam ją. – Aura skrzyżowała ramiona na piersi obojętnie. – Chcesz się zemścić za tego małego bachora?
– Kogo nazywasz bachorem? – Luna zacisnęła zęby.
Postawiła Nellie na ziemi, wstała i zbliżyła się do Aury, krok po kroku. – Ona jest tylko dzieckiem. Jak mogłaś ją uderzyć?! Dorosła osoba znęca się nad pięcioletnim dzieckiem, nie masz sumienia?
Aura zadrwiła, patrząc na Lunę chłodno. – Nie mogę jej uderzyć tylko dlatego, że jest młoda? Mała smarkula zasłużyła na to za bieganie i nazywanie przypadkowych mężczyzn swoim ojcem.
W momencie, gdy skończyła mówić, Luna wysunęła się naprzód i wymierzyła jej policzek.
Pstryk!
W salonie rozległ się ostry trzask, gdy Aura upadła na sofę od uderzenia. W głowie jej dzwoniło, gdy przez dłuższą chwilę walczyła, żeby wstać.
Luna ugryzła się w wargę i chłodno wpatrywała się w Aurę.
Wcześniej kochała Aurę najbardziej.
Aura była jej młodszą siostrą, więc dawała jej wszystko, co mogła. Nawet po ślubie, kiedy Aura nie mogła znaleźć dobrej pracy, poleciła ją do pracy w firmie Joshuy.
W rezultacie Aura została osobistą sekretarką Joshuy i spiskowała z nim, żeby wepchnąć ją w otchłań.
W tej chwili Aura odważyła się uderzyć jej Nellie, a uderzenie w twarz nie mogło rozwiązać jej nienawiści!
– Ośmielasz się mnie uderzyć?! – Aura wstała z sofy i wściekle rzuciła się na Lunę. – Czy wiesz, że jestem narzeczoną Joshuy, przyszłą panią tego domu? Czy chcesz nadal pracować w tym domu w przyszłości?! No, wyrzućcie ją!
Służba obserwowała z daleka, ale nikt nie odważył się do nich zbliżyć.
Aura przeklęła ich w duchu i nazwała śmieciami, zanim rzuciła się do walki z Luną.
– Nie bijcie się… – załkała Nellie za nią.
Dziewczynka wstała z sofy i próbowała ją powstrzymać, ale ponieważ była zbyt niespokojna, upadła na dywan.
– Nellie! – Dźwięk upadającej za nią córki sprawił, że Luna wpadła w panikę. Kiedy instynktownie odwróciła głowę, żeby sprawdzić sytuację, Aura złapała ją za rękę i—
Pstryk!
Z uderzeniem w uszach Luny zadzwoniło, a słodki, ostry smak krwi wypełnił jej usta.
Aura podniosła rękę, gdy wymierzyła kolejny policzek, ale ponieważ była rozpieszczana, jej refleks nie był tak szybki jak Luny i na pewno nie była tak silna jak Luna.
Luna przejęła inicjatywę i przycisnęła Aurę do ziemi.
Polizała krew, która wyciekła z kącika jej ust. – Nadal chcesz więcej?
Luna podniosła rękę i zamachnęła się nią w kierunku twarzy Aury, kiedy nagle ktoś złapał ją za nadgarstek.
Joshua.
Jego wyraz twarzy był lodowaty. – Co robisz?
– Joshua, twoja służąca ośmieliła się mnie uderzyć!
Wykorzystując niedysponowaną pozycję Luny, Aura pospiesznie wstała i kopnęła Lunę z całej siły. – Jak śmiesz mnie dotykać! Za kogo się uważasz?!
Ostra końcówka buta Aury wbiła się w plecy Luny, sprawiając, że zmarszczyła brwi z bólu.
– Ciociu! – Nellie wstała i podbiegła do niej zmartwiona, otrząsając się z ręki Joshuy. – Ciociu, wszystko w porządku?
Joshua odwrócił głowę, chcąc coś powiedzieć, ale natychmiast dostrzegł twarz Nellie.
Na jej dziecinnych policzkach widniał wyraźny odcisk dłoni dorosłego.
Wziął Nellie w ramiona, a z jego istoty emanowała zimna i niedostępna aura. – Kto cię uderzył?
















