LUCE.
— Gotowa na kolację? — zapytał Asher, a na jego ustach pojawił się ciepły uśmiech.
— Gotowa! — Uśmiechnęłam się do niego, mrugając, by powstrzymać łzy zbierające się w moich oczach.
— Dobrze, bo umieram z głodu. Ominąłem lunch, bo pewien mały króliczek tak mnie rozjuszył… — Droczył się ze mną, gdy szliśmy w stronę jadalni, wciąż trzymając się za ręce. Nie mogłam powstrzymać cichego chichotu,
















