LUCE.
Następne cztery dni minęły bez żadnych problemów. Choć Alfa Aurelius wciąż nie odnosił się do mnie z wylewną serdecznością, był przynajmniej uprzejmy i nie zadawał więcej pytań ani nie wygłaszał uwag na temat mojego ojczyma, za co byłam mu wdzięczna.
Jeśli chodzi o Alfę Steele’a – czyli Ashera – był po prostu idealny.
Od czasu do czasu miewał swoje humory i karał mnie za nieposłuszeństwo. Ni
















