LUCE.
„Wtedy będą musieli odejść”, powiedział zimnym głosem, jakby pozbywał się starych zabawek.
„Nie możesz tego zrobić! Ci ludzie są ci lojalni, nie możesz ich po prostu wyrzucić tylko dlatego, że…”
„To patrz, jak to robię”, odparł ostro, ruszając w stronę drzwi.
Poszłam za nim, przyspieszając kroku, by nadążyć za jego długimi nogami. Wiedziałam, że jego ludzie to dobrzy obywatele, i nigdy nie w
















