Zdradzony i zawłaszczony przez jego brata

Zdradzony i zawłaszczony przez jego brata

Autor: Charlotte Hughes

Rozdział 0002
Autor: Charlotte Hughes
30 maj 2026
„Jak śmiesz wchodzić do mojego pokoju bez pozwolenia?” Natychmiast wstałam i odwróciłam się w stronę drzwi. Mężczyzną stojącym w progu był nie kto inny jak Kaelen Thorne. Posiadał niezaprzeczalny urok i uderzającą aparycję. Ale chłód w jego spojrzeniu przyprawił mnie o dreszcze. Jego ciemne oczy wpatrywały się we mnie z gniewem. Sapnęłam, a dłoń zaczęła mi drżeć. Ramka ze zdjęciem wyślizgnęła mi się z uścisku i upadła na podłogę, o czym nawet nie wiedziałam. Nie miałam pojęcia, że to jego pokój. „S-Szwagrze!” – wykrztusiłam drżącym głosem. „Szwagrze? Czy to, co słyszę, jest prawdą, Kaelen?” Po wejściu do pokoju obok Kaelena stanęła kobieta. Była olśniewająco piękna. Posiadała urodę, którą mężczyźni zazwyczaj czczą. Miała na sobie białą sukienkę sięgającą kolan. Krągłości podkreślały jej smukłą i atrakcyjną figurę. Po dokładnym zmierzeniu mnie wzrokiem od stóp do głów, przeniosła uwagę na niego. „Czy to dziewczyna Cassiana–” Kaelen uniósł dłoń, by przerwać jej wypowiedź. Jego wzrok powędrował na podłogę. Powoli spuściłam oczy i zobaczyłam, że szybka w ramce jest stłuczona! Moje oczy rozszerzyły się, gdy dostrzegłam pęknięcie dzielące dwóch braci na zdjęciu. W pośpiechu usiadłam i wyciągnęłam rękę, by dotknąć zdjęcia. „Już to sprzątam” – powiedziałam. „Wyjdź” – usłyszałam jego głos. Odwróciłam głowę, by na niego spojrzeć. Jego oczy wciąż spoczywały na zdjęciu, jakby był zbyt wściekły, by na mnie patrzeć. Jakby wiedział, że jeśli to zrobi, to mnie zabije. Przełknęłam ślinę i spróbowałam przeprosić. „P-Przepraszam”. „WYJDŹ!” Krzyknął na mnie. Wzdrygnęłam się na dźwięk jego lodowatego tonu, a odłamek szkła skaleczył mnie w palec. Spuściłam głowę i wstałam. Wybiegłam z jego pokoju, próbując powstrzymać łzy. W momencie, gdy wyszłam, łzy zaczęły spływać mi po policzkach. Zatrzymałam się i przygryzłam dolną wargę, by nie wybuchnąć płaczem. Nikt nigdy nie mówił do mnie w ten sposób. Załkałam i już miałam ruszyć dalej, gdy usłyszałam, jak kobieta do niego mówi: „Kaelen, ona jest taka pospolita. Widziałeś jej styl ubierania?” Spojrzałam na swoje ubranie. Co było nie tak z moimi ciuchami? Miałam na sobie przyzwoitą sukienkę. „Co jest nie tak z naszym Cassianem? Naprawdę podoba mu się ta dziewczyna? Nie mogę w to uwierzyć. Ma taki fatalny gust!” Skarciłam się w duchu i ruszyłam w stronę schodów. Nie chciałam zostać tu ani sekundy dłużej. Nie przyszłam tu po to, by znosić upokorzenia. Zeszłam na dół i skierowałam się prosto do głównych drzwi. „Elara?” Usłyszałam za sobą głos. Gdy się odwróciłam, ujrzałam matkę Cassiana, Altheę Thorne. Przechyliła głowę i uśmiechnęła się do mnie. „Hej! Jak to się stało, że tu jesteś? I dlaczego już wychodzisz?” Próbując odzyskać panowanie nad sobą, odwzajemniłam uśmiech. Widziałam ją w zeszłym roku na przyjęciu urodzinowym Cassiana, podobnie jak jego starszego brata. Różnica polegała na tym, że Cassian zdołał mnie przedstawić rodzicom. Znali mnie. Jego matka była bardzo miłą damą. „Luno, jak się czujesz?” – zapytałam, podchodząc do niej. Ujęła moje dłonie i poprosiła, bym usiadła z nią na kanapie. Zerknęła na pracujące tam pokojówki. Ukłoniły się jej i opuściły salon. Zachichotała i pokręciła głową w odpowiedzi. „Nie jestem już waszą Luną. Lyra bardzo niedługo zostanie waszą Luną” – powiedziała. „Lyra?” Pomyślałam o tym imieniu. Mówiła o narzeczonej Kaelena, kobiecie, którą właśnie widziałam w jego pokoju. Biorąc pod uwagę, że jego brat miał się z nią wkrótce ożenić, Cassian zawsze nazywał ją swoją bratową. Właściwie to Cassian kazał mi mówić do Kaelena „szwagrze”. Twierdził, że nazywanie go Alfą brzmiałoby dziwnie, skoro wkrótce zostaniemy rodziną. „T-tak” – powiedziałam, przypominając sobie te upokorzenia. „Jest córką głównego Alfy watahy Lunarvale. To najlepszy wybór dla mojego syna. To odpowiednia kobieta. Będzie dobrze traktować całą watahę. Przynajmniej mam taką nadzieję” – opisywała swoją przyszłą synową z rozpromienioną twarzą. Poczułam pewien niepokój. Ja też miałam być jej synową. Ale nie pochodziłam z żadnej innej watahy o wysokim statusie. Należałam do bardzo przeciętnej rodziny. Mój ojciec nie był Alfą, lecz wilkiem-wojownikiem. Zginął w wypadku, zostawiając mamę i nas samych. Aby wychować brata i mnie, mama musiała bardzo ciężko pracować. Aby zdobyć rangę Gammy, mój brat pracował w pocie czoła. Aby dostać się na najlepszy uniwersytet, skończyć studia i sprawić, by mama była ze mnie dumna, uczyłam się pilnie. To było wszystko, co mieliśmy. Mieliśmy poczucie własnej godności, ale nie wysoką reputację. Jakby rozumiejąc moje myśli, położyła mi dłoń na głowie. „Nie myśl, że nie cieszę się z twojego powodu tylko dlatego, że mówię o mojej starszej synowej. Za każdym razem, gdy Cassian mówi, wspomina o tobie. Kiedy poznałam cię na przyjęciu, poczułam, że podjął mądrą decyzję. Jesteś śliczną dziewczyną. Czy on dobrze cię traktuje?” Spojrzałam na nią. Niepokój, który dręczył mnie w głowie, szybko zniknął. Z uśmiechem na twarzy przytaknęłam. „Jest dla mnie naprawdę dobry. Mam wielkie szczęście, że go mam”. Skinęła głową. Uśmiech nie schodził z jej twarzy. Cieszyła się, że obaj jej synowie ustatkują się u boku dobrych kobiet. Pojawiło się kilka pokojówek z przekąskami, które ustawiły na stoliku kawowym. „Gdzie jest Cassian, ciociu?” „Słyszałam, jak rozmawiał z dziewczyną o imieniu Vesper. Może ma jakąś sprawę na mieście”. „Och”. Vesper? O czym Cassian z nią rozmawiał? Wtedy mnie oświeciło. Jutro były moje urodziny. Czyżby planowali coś dla mnie? Wstałam i powiedziałam: „Ciociu, pozwól, że już pójdę. Mam trochę pracy”. Uniosła brwi. „Nic nie zjadłaś”. „Następnym razem, ciociu. Naprawdę się spieszę”. „Przychodzisz jutro z Ronanem, prawda?” „Tak”. „Zabierz ze sobą mamę”. Spuściłam nieśmiało głowę i skinęłam nią. Opuściłam dom watahy. Wykręciłam numer Vesper. Znowu nie odebrała. Wzięłam taksówkę, by pojechać do jej domu. „Oboje planujecie dla mnie niespodziankę i myśleliście, że nigdy się nie dowiem?” – pomyślałam z uśmiechem. Ale w duchu nie chciałam psuć im niespodzianki. Jechałam do niej tylko po to, by sprawdzić, czy wszystko w porządku, skoro nie było jej dziś na uczelni. Nie miałam pojęcia, gdzie jest Cassian. Ale skoro mnie okłamał, to naprawdę coś knuł. Dotarłam do domu Vesper. Drzwi otworzyła jej służąca. „Dzień dobry. Gdzie jest Vesper?” „Jest w swojej sypialni”. „Dobrze. Idę tam” – powiedziałam jej i skierowałam się na górę do pokoju Vesper. Byłam dziś zadowolona. Bo dlaczego nie? Miałam okazję usłyszeć komplementy od mojej przyszłej teściowej. Stanęłam przed drzwiami Vesper. Kiedy je otworzyłam, poczułam zaskoczenie. Używała telefonu. Czy nie dzwoniłam do niej wiele razy? Co sprawiło, że nie odebrała ode mnie? Mimo to mój wzrok padł na jej ciało przykryte kocem. Weszłam do pokoju i zapytałam: „Vesper? Masz gorączkę?” Wyglądała na zszokowaną moim widokiem, jakby zobaczyła ducha. „T-ty! D-dlaczego tu jesteś?” – zapytała i natychmiast spróbowała zakryć szyję i ramiona kocem. Nie potrafiłam zrozumieć jej reakcji. Ale nagle usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Odwróciłam głowę w stronę łazienki. Tam zobaczyłam mężczyznę wychodzącego z mokrymi włosami, ubranego w biały szlafrok. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Poczułam ból w sercu. Moje oczy zaczęły zachodzić łzami, gdy wypowiedziałam jego imię. „Cassian?”

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki