– Elara Vane – odpowiedziałam, podając mu rękę.
– Miło cię poznać – powiedział do mnie z uśmiechem.
Wydawał mi się wesołym facetem. Nie był tak poważny jak jego Alfa. To dobrze. Przynajmniej niektórzy urzędnicy nie byli tak kapryśni jak ich szef, włączając w to mojego brata.
– Musiałaś mnie widzieć w klubie tamtej nocy.
Jego słowa przypomniały mi, skąd go znam. To on powiedział mi, że ktoś na mnie
















