Zdradzony i zawłaszczony przez jego brata

Zdradzony i zawłaszczony przez jego brata

Autor: Charlotte Hughes

Rozdział 0004
Autor: Charlotte Hughes
30 maj 2026
Kiedy otworzyłam oczy, był już wieczór. Kilka razy mrugnęłam. Widziałam sufit swojego pokoju. Usiadłam i potarłam czoło. Przez chwilę nie mogłam zrozumieć, co się stało. Moje myśli natychmiast powędrowały do sceny, w której Cassian był z Vesper. Początkowo miałam nadzieję, że to był koszmar. Ale potem dotarło do mnie to, czego byłam świadkiem. Cassian mnie zdradził. „Nigdy ci nie wybaczę, Cassian. Nienawidzę cię”. Chciałam wstać z łóżka. Jednak zatrzymałam się w pół ruchu, zastanawiając się, jak wróciłam do domu. Moje oczy się rozszerzyły. Zakryłam usta dłońmi. Zemdlałam w ramionach Alfy! Jak? Dlaczego?? Czy to on odesłał mnie do domu? Zeszłam na dół, żeby zapytać mamę. Gotowała coś w kuchni. „Mamo?” „Elara? Obudziłaś się?” – mama odwróciła się do mnie i zapytała. Ujęła moją twarz w dłonie i powiedziała: „Co się z tobą stało, moje dziecko? Czy czujesz się już lepiej?” „W porządku, mamo. Kto mnie odwiózł do domu?” „Twój brat cię przywiózł”. „Brat?” – byłam zdezorientowana. „Powiedział, że jechał z Alfą na spotkanie watahy. Śpieszyli się. Ale przed jednym z pojazdów pojawiła się dziewczyna i Alfa sam poszedł sprawdzić, co się dzieje. Ponieważ Ronan jest Gammą, on również poszedł skontrolować sytuację. Wtedy zobaczył cię nieprzytomną. Powiedział Alfie, że jesteś jego siostrą i zabrał cię do domu”. Spuściłam głowę. „Musiał czuć się przeze mnie zakłopotany”. „Nie, moje dziecko. Dlaczego tak mówisz? Jesteś jego siostrą. Jesteś jego odpowiedzialnością”. Skinęłam głową. Mama kazała mi coś zjeść, ale odmówiłam. Nie byłam w nastroju na jedzenie. Wróciłam do pokoju. Dużo płakałam. Starałam się nie łkać głośno, bo nie chciałam, żeby mama dowiedziała się o moim złamanym sercu, przynajmniej nie teraz. Gdy nastała północ, mama i brat przyszli do mojego pokoju z tortem urodzinowym. „WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!” Byłam oszołomiona ich nagłym pojawieniem się. Natychmiast przetarłam oczy i spróbowałam ukryć twarz za włosami. „Ela, co się stało?” – zapytał Ronan. „Nic, bracie”. Położył tort na łóżku i usiadł obok mnie. Mama usiadła z drugiej strony. „Nie pytałem cię o dzisiaj. Co się z tobą działo?” „Byłam tylko zmęczona, bracie. Nic więcej. Przepraszam, że zmarnowałam twój czas i przyniosłam ci wstyd”. „Nie martw się, głuptasie. To nie jest powód do płaczu” – powiedział Ronan i pogłaskał mnie po głowie. „A teraz pomyśl życzenie i pokrój tort” – dodała mama. Zamknęłam oczy. „Nie wiem, o co prosić. Od teraz będę podążać za swoim losem, dokądkolwiek mnie zaprowadzi” – powiedziałam do siebie i zdmuchnęłam świeczkę. Pokroiłam tort. Musiałam się uśmiechać, bo nie chciałam pokazywać rodzinie swojego smutku. Po zjedzeniu kawałków ciasta i wręczeniu mi dwóch kopert, Ronan i mama wyszli z pokoju. Schowałam koperty do szuflady. Nie miałam głowy, by je otwierać. Ciężko pracowali, a pieniądze w tych kopertach były ich zarobkiem. Jak mogłam wciąż je brać, nie dając nic w zamian? Położyłam się na łóżku i próbowałam zasnąć ze złamanym sercem. Następnego dnia, cały dzień spędziłam zamknięta w pokoju. Z powodu tego, że nie wyszłam na obiad, mama przyniosła mi go do sypialni. Poinformowała mnie, że muszę się przygotować na czas, bo Ronan przyśle kogoś, kto zabierze nas do domu watahy. „Nie chcę tam iść, mamo” – powiedziałam jej. Jak mogłam pójść do tamtego domu? To był dom mojego byłego chłopaka. Nie łączyły mnie z nim teraz żadne relacje. Nie chciałam więcej widzieć jego twarzy. „Musisz iść. To ceremonia zaręczyn Alfy Kaelena. Twoje nazwisko widnieje na zaproszeniu. Nie możesz odmówić, moje dziecko. Takie jest prawo”. Byłam omegą. Gdybym złamała jakąkolwiek zasadę, nie przetrwałabym królewskiej kary. Dlatego nie miałam innego wyjścia, jak tylko zgodzić się na wyjście. Wieczorem zaczęłam się szykować. Założyłam prostą białą sukienkę, którą mama kupiła mi w prezencie urodzinowym. Do tego białe szpilki. Zrobiłam lekki makijaż i rozpuściłam włosy. Mama zobaczyła mnie, gdy zeszłam na dół. „Wyglądasz tak pięknie, Elara”. „Dzięki, mamo”. Uścisnęła mnie i zapłakała. „Gdyby twój ojciec tu był, byłby szczęśliwy, widząc cię taką”. Poklepałam ją po plecach. Miała rację. Tęskniłam za tatą. „Nie idę z tobą”. „Dlaczego, mamo?” „Ból pleców wrócił” – odpowiedziała z cichym śmiechem. „W takim razie ja też nie idę”. „Nie. Musisz iść. Rozmawialiśmy o tym”. Westchnęłam i kazałam jej o siebie dbać, po czym wyszłam z domu. Na zewnątrz czekał samochód. Kierowca wysiadł i otworzył mi tylne drzwi. Gdy tylko wsiadłam, wrócił na swoje miejsce i ruszył. Samochód dotarł do domu watahy. Wysiadłam i zadzwoniłam do brata. Wyszedł po mnie, by wprowadzić mnie do środka. Trzymając mnie za rękę, skierował się w przeciwną stronę. „Nie w tę stronę?” „Nie, to jest część mieszkalna. Idziemy do sąsiedniego budynku, to wielka sala. Służy do wszelkiego rodzaju uroczystości”. Skinęłam mu głową i szłam dalej. Modliłam się, żeby nie spotkać Cassiana. Nie chciałam go widzieć i stracić tam panowania nad sobą. Weszłam do sali. Była ogromna. Udekorowano ją przepięknie, podobnie jak dom watahy, który widziałam wczoraj. „Zostań tutaj i baw się dobrze. Muszę teraz gdzieś iść. Wrócę za pół godziny. Zadzwoń, jeśli będziesz się nudzić” – powiedział do mnie Ronan. Odwróciłam się do niego. „Co ty mówisz? Co ja będę tu robić sama?” „Po prostu ciesz się ceremonią zaręczyn. Twój chłopak też tu jest. Więc nie sądzę, żebyś mnie tu potrzebowała. Ale nie zbliżajcie się do siebie za bardzo przed naszym oficjalnym potwierdzeniem, okej?” Spuściłam głowę i skinęłam nią. Gdyby wiedział, co zrobił Cassian, byłby wściekły i prawdopodobnie zabiłby go w gniewie. Gdy brat wyszedł, przez chwilę stałam w kącie. Rozejrzałam się i dostrzegłam byłego Alfę i Lunę. Wyglądali na zachwyconych. Wszyscy goście czekali na moment wymiany obrączek. Nagle mój wzrok stał się zamglony. Poczułam zapach, jakiego nigdy wcześniej nie czułam. To była mieszanka deszczu i lasu. Bardzo uzależniająca woń. Obracałam głowę w lewo i prawo, wciągając powietrze, by poczuć ten zapach coraz mocniej. Moje nogi zaczęły kroczyć naprzód bez mojej zgody. Ludzie zaczęli gromadzić się wokół kogoś, wokół rodziny królewskiej. Mówili, że teraz Alfa i przyszła Luna wymienią się pierścieniami. Ale kto mógłby powstrzymać moją wilczycę? Ona odmawiała zatrzymania się i próbowała przejąć nade mną kontrolę. Czułam, że zemdleję, jeśli nie dotrę do właściciela tego zapachu. Wzięłam kolejny głęboki wdech i ruszyłam w kierunku, z którego dochodziła woń. Przecisnęłam się przez tłum i zrobiłam długie kroki w stronę rodziny królewskiej. Odwrócili głowy w moją stronę. Czułam na sobie wzrok Cassiana. Jednak moje oczy nie spoczywały na nim, lecz na kimś innym. Na kimś, kogo zapach – nie mogłam w to uwierzyć – przyciągnął mnie tutaj. Nie byłam w stanie o niczym myśleć. Podeszłam bliżej i zatrzymałam się przed nim. Wszyscy zaczęli szeptać, dlaczego nagle podeszłam do pary w momencie ich zaręczyn. Moja wilczyca zaczęła skandować: „Mate. Mate. Mate”. Byłam w szoku, że odnalazłam swojego przeznaczonego. To był zapach mojego Mate. Ale właścicielem tego zapachu był nie kto inny jak Kaelen Thorne, główny Alfa watahy Umbrafall! Jego oczy stały się czerwone, gdy na mnie spojrzał. Wpatrywał się we mnie z furią, pokazując, że nie jest zadowolony z mojego widoku ani z faktu, że jestem jego Mate. Moja wilczyca nie mogła znieść jego lodowatego spojrzenia. Poczułam, jak uginają się pode mną kolana na widok jego groźnych oczu. Upadłam przed nim na kolana. Uniosłam głowę i spojrzałam na niego. Moje oczy stały się błękitne jak ocean. Łzy strumieniami wypłynęły z moich oczu. Nie mogłam powstrzymać się przed nazwaniem go tak przy wszystkich. „Mate”.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 0004 – Zdradzony i zawłaszczony przez jego brata | Czytaj powieści online na beletrystyka