Udaje mi się ukończyć cały bieg bez zbyt wielu zakłóceń. Chociaż musiałem kilka razy zawrócić, gdy zorientowałem się, że mój wilk i ja wspólnie rozmyślamy o Kennedy w jej wczorajszej sukience. Naszym ulubionym widokiem było kroczenie za nią do mojego gabinetu i znowu starałem się wymyślić powody, by Robin przysłał mi tamte zdjęcia w taki sposób, abym nie zabrzmiał i nie wyszedł na jakiegoś świra.
















