36 - Kennedy
Choć bardzo bym tego chciała, między mną a Alfą Rykerem nie dochodzi już do niczego więcej. Prawdę mówiąc, w ciągu tygodnia łapałam zaledwie przelotne spojrzenia, gdy wchodził i wychodził z domu stada, a przez ostatnie dwa dni przed naszym powrotem do Srebrnego Księżyca nie widziałam go wcale. Wiem, że jest zajęty zarządzaniem połączonymi stadami liczącymi pewnie tysiące członków, ale
















