Ruszam, by otworzyć drzwi i zderzam się z dwiema masywnymi ścianami mięśni. Co u diabła? Zakładałam, że będzie tu Jason, ale… – O, nie ma mowy. To się nie dzieje. Bennet, nie masz nic lepszego do roboty? – Nie powinnam na niego warczeć, tak naprawdę nie zrobił nic złego, poza staniem mi na drodze i to zdecydowanie zbyt blisko, bym czuła się komfortowo.
– Nie. – Lustruje nas obie z pustym wyrazem t
















