47 - Kennedy
„Chyba sobie, k*rwa, żartujesz? Ryker, postaw mnie na ziemi! Natychmiast!” Nie uchodzi mojej uwadze, że patrzę z góry na najdoskonalszy tyłek, jaki w życiu widziałam, i walę pięściami w mięśnie tak wyrzeźbione, że on prawdopodobnie nawet tego nie czuje. Staram się nie myśleć o przedniej połowie tego masywnego mężczyzny. A w szczególności o narządzie, który raz po raz obija się o moją
















