49 - Kennedy
– Kennedy. Hej, Ken. Musisz puścić i się obudzić. Kennedy. – To ostatnie rozbrzmiewa niemal śpiewnie.
– Co? – mruczę pod nosem. Jest mi tak wygodnie i chyba nie miałam koszmaru, myślę, że minionej nocy w ogóle nic mi się nie śniło. Chcę po prostu zwinąć się w kłębek i zapaść z powrotem w błogą ciemność. Jest mi tak dobrze, że nie chcę się ruszać.
– Luno, potrzebuję z powrotem mojego a
















