Cała impreza zamiera, a ze strony wszystkich gości wyrywa się zbiorowe westchnienie. Nawet muzyka cichnie, z jej twarzy odpływają wszelkie kolory. – Nie! – szepcze tak cicho, że mogło mi się to tylko wydawać.
Tylko się w nią wpatruję. To nie jest wybór dla żadnego z nas. Jest moja, a ja właśnie powiedziałem o tym wszystkim zebranym. Nie ma już odwrotu, ale widzę szok i wewnętrzną walkę w jej oczac
















