Głęboki, melodyjny głos Johna brzmiał przepraszająco.
– Spóźniłem się.
Cordy pokręciła głową.
– Zjawiłeś się w samą porę.
I wszystko było w porządku.
Serce Johna zabiło mocniej, a jego spojrzenie było czułe, gdy patrzył, jak łzy toczą się po policzkach Cordy.
Pogłaskał ją po policzku i delikatnie otarł łzy.
Drgnęła lekko i otworzyła oczy.
Ich spojrzenia się spotkały i w tym momencie zdawało się ro
















