logo

beletrystyka

Dług Spłacony Życiem

Dług Spłacony Życiem

Autor: Avelon Moreau

Rozdział 4
Autor: Avelon Moreau
12 sty 2026
Po wyjściu ze szpitala Kyle udał się do Rezydencji Sachsów, gdzie Simon Sachs zapytał go pilnie: „Czy Cordy zgodziła się na unieważnienie zaręczyn?” Kyle potrząsnął głową, utkwiwszy wzrok w uroczej, a zarazem potulnej Noel Sachs, i powiedział łagodnie: „Zerwaliśmy. Unieważnienie to tylko kwestia czasu. Przepraszam, że znowu kazałem ci czekać, Noel”. „Nie, w porządku”. Noel potrząsnęła głową, a jej oczy błyszczały czułością. „Będę szczęśliwa, dopóki jestem z tobą, Kyle”. Serce Kyle'a z pewnością zmiękło od jej delikatnej natury – miał rację, wybierając ją! Mimo to powstrzymał się i powiedział: „Miałem właśnie odwiedzić Cordy, ale była z innym mężczyzną – tym strażakiem z zeszłej nocy”. „Stare nawyki trudno wykorzenić, co? Powinieneś był ją rzucić od samego początku! Nie zasługuje na ciebie!” warknął krótko Simon. Kyle kiwnął głową – Cordy była z pewnością zbyt brudna! „Szczerze mówiąc, nie przejmujmy się nią już. Może robić, co jej się podoba – będę po prostu udawał, że nigdy nie miałem tak bezwstydnej córki!” Simon prychnął bezlitośnie na wzmiankę o Cordy, po czym zmienił temat rozmowy. „Słyszałem chwilę temu, że John Levine, dziedzic Levine Ventures, właśnie wrócił do kraju. Powinnaś się z nim spotkać jako dyrektor generalny Starstream Group, gdy będziesz miała okazję, Noel”. „Pozwalasz mi przejąć firmę, tato?” zapytała Noel z lekkim podekscytowaniem. W końcu to matka Cordy założyła Starstream, a to oznaczało, że Noel przejmie to, czego Cordy pragnęła najbardziej. „Dziękuję, tatusiu! Nie zawiodę cię!” Pospieszyła z okazaniem swojej determinacji. „Oczywiście, że ci ufam” – powiedział Simon z czułością. „Swoją drogą, Levine'owie to najbogatsza rodzina w mieście, prawda? Mówiono też, że John ma dziecko za granicą, ale nic nie wiadomo o matce?” zapytała z ciekawością Noel. Simon kiwnął głową. „Krążą słuchy, że jego dziadek Alan Levine zachorował i poprosił Johna o powrót i przejęcie rodzinnego biznesu. John wynosił interesy Levine'ów na rynkach zagranicznych na nowe wyżyny, a jego zmysł biznesowy podobno dorównuje nawet Alanowi. Jesteście w podobnym wieku, Kyle, więc spróbuj zawrzeć z nim znajomość – w końcu Levine'owie praktycznie są właścicielami North City”. „Sam rozmawiałem o tym z moim ojcem – odwiedzę Levine'ów, gdy John formalnie przejmie stery” – powiedział Kyle z pokorą. „Ma dopiero dwadzieścia siedem lat, prawda?! Ale jest już taki młody i odnosi sukcesy… Ciekawe, jak wygląda?” mruknęła do siebie Noel. „W przyszłym miesiącu są siedemdziesiąte urodziny Alana Levine'a. Będziemy mogli go wtedy spotkać” – powiedział Kyle, obserwując ją. „Co, jesteś nim zainteresowana?” „Nie ma mowy!” zaprzeczyła Noel, mrucząc: „Interesuję się tylko tobą, Kyle… Myślę, że musi być brzydki, dlatego został rzucony! Pewnie wygląda jak ci mężczyźni w średnim wieku z wielkimi brzuchami. W North City tylko ty masz wszystko, Kyle: wygląd, sukces i koneksje rodzinne”. Kyle nie mógł powstrzymać uśmiechu na te słowa, gdy pozornie nonszalancko zmienili temat. - Ponura sala, w której przebywała Cordy, stanowiła wyraźny kontrast do radosnej atmosfery w Rezydencji Sachsów. Cordy była trochę głodna, choć nie spodziewała się, że będzie płakać przez ponad godzinę z powodu Kyle'a, który absolutnie nie był tego wart. Jednak zanim zdążyła zamówić jedzenie, do sali wszedł mężczyzna po pięćdziesiątce, a za nim dwie panie wyglądające na dwadzieścia kilka lat. „Dzień dobry, panno Sachs” – przywitał ją z szacunkiem starszy mężczyzna. „Jestem kamerdynerem Johna Levine'a, ale może mi pani mówić Winston”. Gdy Cordy mrugała ze zdziwienia, Winston przedstawił towarzyszki: „To Flora, a to Scarlet. Są profesjonalnie wyszkolonymi pokojówkami, które pan Levine sprowadził, by pani asystowały, i może im pani wydawać polecenia według potrzeb podczas pobytu tutaj”. Następnie poinstruował: „Dziewczęta, podajcie lunch pannie Sachs, proszę”. Flora i Scarlet szybko przyniosły pudełka z lunchem, rozkładając na stoliku przyłóżkowym asortyment dań, które miały stanowić nadmiernie wyśmienity posiłek Cordy, a nawet podały jej nóż i widelec oburącz, z szacunkiem. „Proszę, niech pani smakuje, panno Sachs”. Cordy pomyślała wtedy, że John przesadza – nie musiał posuwać się tak daleko dla niej, zwłaszcza że pożar w jego hotelu musiał wyrządzić poważne szkody. Mimo to wzięła nóż i widelec, mówiąc: „Dziękuję”. Choć jedzenie smakowało znacznie lepiej niż się spodziewała, Winston nagle założył okulary do czytania i wyciągnął mały notatnik, zapisując wszystko i uważnie obserwując Cordy. „Przepraszam, jeśli jedzenie nie trafia w pani gust. Czy mogę zapytać, czy ma pani jakieś preferencje lub nielubiane składniki?” Cordy przez chwilę była zbita z tropu, ale potem powiedziała powoli: „Nie”. Winston nie naciskał dalej, po prostu obserwował ją cicho z pobliża, zapisując w swoim notatniku: Panna Sachs preferuje ryby, ale ma awersję do marchewki i cebuli… Pisząc, spojrzał ponownie na dania, które jadła Cordy, i podsumował: Odnieść się do preferencji pana Richarda. Po tym, jak Cordy skończyła lunch, Winston wręczył jej pudełko. Zawierało telefon komórkowy wyposażony w kartę SIM. Cordy podziękowała Winstonowi, a on wyszedł, nie zwlekając, ponieważ jego zadanie zostało wykonane. Z drugiej strony, Flora i Scarlet zostały, ponieważ miały się nią opiekować. „Nie zwracajcie na mnie uwagi” – powiedziała Cordy, wsiadając na wózek inwalidzki i wyjeżdżając z sali. Obiecała odwiedzić Richarda, a jej zasadą było dotrzymywanie obietnic, nie wspominając o tym, że były sprawy, które uważała za konieczne do omówienia bezpośrednio z Johnem. Gdy zapukała do drzwi sąsiedniej sali, te się otworzyły. Ukazała się przed nią potężna sylwetka Johna. Jego ramiona były szerokie, talia umięśniona, a nogi długie – rękawy jego białej koszuli były podwinięte, odsłaniając wyrzeźbione dłonie. Jednak Cordy zauważyła właśnie wtedy, że miał bandaż wokół nadgarstka… A przecież niósł ją na rękach! Odwracając wzrok, zapytała: „Czy Dicky jest w środku?” „Tak, ale ma drzemkę” – odparł John. Cordy zastanawiała się w duchu, czy próbuje trzymać ją z dala od swojego syna, i zacisnęła usta. „Wpadnę później…” Jednak Richard zdawał się słyszeć ją ze środka. Nagle zapytał głośno: „Jesteś tam, mamusiu? Możesz się ze mną przespać?” „Muszę na chwilę wyjść. Proszę dotrzymać mu towarzystwa, jeśli nie jest pani zbyt zajęta, panno Sachs” – powiedział John natychmiast, zanim Cordy zdążyła cokolwiek rzec. „Dicky miał właśnie operację wyrostka i lekarze nalegali na odpoczynek w łóżku. Pomóż mi utulić go do snu, jeśli możesz”. Z tymi słowami John wyszedł, nie czekając na jej zgodę. Cordy była zdumiona jego zachowaniem. Czy nie bał się, że to wpłynie na jego uroczego syna?! „Mamusiu?” Richard zawołał do niej słodko w tym momencie. Cordy wzięła głęboki oddech i powstrzymała się od poprawiania go. „Dobrze, po prostu się zdrzemnij. Będę tu z tobą”. „Dzięki, mamusiu” – powiedział Richard, owijając swoje małe rączki mocno wokół jej ramienia i przyciskając je do swojej piersi. Następnie zamknął oczy i ziewnął, zasypiając w następnej chwili. Z pewnością zazdrościła dziecku zdolności do zasypiania z taką łatwością – ona od lat brała tabletki z melatoniną. Widząc, że śpi, wysunęła rękę z jego uścisku. Zaledwie to zrobiła, małe, pulchne rączki Richarda zacisnęły się wokół niej, a on wymamrotał: „Mamusiu, nie zostawiaj mnie…” Cordy uznała, że nie może nic na to poradzić – patrząc na malutkie, urocze policzki Richarda, zastanawiała się, jak bezduszna musiała być jego matka, by go porzucić. Nie mogła się powstrzymać, by się nie pochylić i nie dać mu całusa. Gdy podniosła wzrok, nagle zobaczyła, że John wrócił do sali; jego ciemne spojrzenie śledziło każdy jej ruch, ale wyraz twarzy pozostawał nieprzenikniony. Cordy poczuła się w tym momencie niezręcznie, ponieważ została przyłapana na gorącym uczynku całowania cudzego dziecka…

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 – Dług Spłacony Życiem | Czytaj powieści online na beletrystyka