Nie zostali długo po kolacji – John odwiózł najpierw Richarda do domu, do opiekunki, zanim wrócił do samochodu, by odwieźć Cordy.
– Nie musiał pan robić sobie tyle kłopotu, panie Levine. Mogłam wziąć taksówkę – powiedziała grzecznie Cordy.
– To żaden kłopot – odparł John beznamiętnie. – I tak nie prowadzę.
Mimo jego słów szofer poczuł się nieco niezręcznie i pomyślał, że powinien w tej chwili po p
















