Mandy w końcu opuściła głowę, choć upokorzenie niemal doprowadziło ją do załamania nerwowego.
– Przepraszam.
– Nic się nie stało – uśmiech Cordy stał się jeszcze bardziej wyraźny, ale wciąż zachowywała wspaniałomyślność.
W końcu samo to było dla Mandy wystarczającą udręką.
Widząc, że córka przeprosiła, Dandy szybko zwrócił się do Johna:
– Panie Levine, czy mogę już zabrać córkę?
– To się nigdy wię
















