W związku z tym Cordy obiecała mu: „Przyjdę jutro, kiedy skończę pracę”.
– Jasne – odparł John, uśmiechając się szeroko i nie siląc się na zbędną uprzejmość.
Był po prostu… przebiegły!
Gdy Cordy opuściła szpital, do sali wszedł Randy, płaszcząc się niemal od progu.
– Panie Levine.
– Pomóż mi dojść do toalety – rozkazał mu John.
– Ale miał pan idealną okazję… Dlaczego nie poprosił pan o pomoc pani
















