Perspektywa Ashlynn
Była dokładnie jedenasta, gdy ogromny trawiasty teren za domem watahy wypełnił się setkami wilkołaków. Kilku z nich, pod postacią wilków, trzymało się na samym tyle, krążąc tam i z powrotem. Domyślałam się, że to patrole ochrony. Rozejrzałam się, próbując kogoś rozpoznać. Dostrzegłam kilka znajomych twarzy, które widziałam parę razy podczas wizyt w mieście. Oczywiście byli też
















