Ashlynn
Obudziłam się zlana potem, czując na skórze mrowienie, jakby wbijały się w nią tysiące szpilek. Nie wyobrażam sobie, żebym była chora, my po prostu nie chorujemy. Jęknęłam, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Musiało to być na tyle głośne, by obudzić Dawsona, bo wyciągnął rękę i przyciągnął mnie do swojej piersi.
– Skarbie, jesteś rozpalona – powiedział. – Dobrze się czujesz?
Jego dłoń
















