Ashlynn
Nadeszła pełnia, to dzisiaj. Jestem podekscytowana, a jednocześnie pełna niepokoju. Czuję, jakby od tej nocy zależało tak wiele. Mama będzie biec z Codym i to jej pierwszy bieg watahy od dosłownie dekady. Pewnie odchodzi od zmysłów. Odmawiam za nią cichą modlitwę, zajmując się swoją codzienną pracą.
Wczesnym rankiem jedna z ciężarnych krów zachorowała. Cody i ja pracowaliśmy bez wytchnieni
















