Cody
Siedziałem w biurze Alfy, omawiając dotychczasowe ustalenia. Jednemu z pracowników rancza udało się dowiedzieć od kelnerki w barze, że jest kilka wilków z tatuażami na ramionach, ale nie potrafiła powiedzieć na pewno, kto wył, wiedziała tylko, że to widziała. Mimo że miasto należało do nas, wilki z innych watah przyjeżdżały tu, by zjeść i odpocząć. Istniała niepisana zasada, że nie angażujemy
















