Cody
Dawson wszedł do środka z kanapką w ręku i głupkowatym uśmiechem na twarzy. Wiedząc, że właśnie wrócił z domu i że Ashlynn skończyła wcześniej pracę, mogłem się tylko domyślać, z czego się tak cieszył. Gestem zaprosiłem go za biurko, by obejrzał nagranie.
– Jak widzisz, wygląda na to, że jest ich czterech. Nikt nie wychodzi z cienia, z wyjątkiem tego faceta – wskazałem na tego, który był najb
















