„Alfo Vaxenie! Luno Kaelenie!”
Vaxen i ja zatrzymujemy się i odwracamy w stronę głośnego okrzyku. Nie rozpoznaję tego głosu, ale z drugiej strony prawie wszyscy tutaj są mi obcy.
Cicho chichoczę, gdy młody chłopak, mający pewnie około 16 lat, o jaskrawoczerwonych włosach, przeciska się przez tłum, gorączkowo machając rękami nad głową, by przyciągnąć naszą uwagę.
Zgromadzenie było mieszanką dobrych
















