Punkt widzenia Alfy Mordecaia
Pierwsza grupa nowych członków sojuszu ma dziś przyjść do mojego gabinetu i podpisać umowy sojusznicze. To dopiero początek, ale już niedługo wreszcie osiągnę to, czego tak pragnę.
Być królem.
Z uśmiechem na twarzy i pierwszą z umów do podpisania w dłoni omijam biurko i podchodzę do małego stolika, po którego bokach stoją kanapy, a na końcu krzesło. Z radością kład
















