Męska Luna Sekretnej Watahy

Męska Luna Sekretnej Watahy

Autor: Dante Moretti

Rozdział 6 - Vaxen
Autor: Dante Moretti
1 cze 2026
Och, Shane, jest zbyt uroczy, kiedy tak intensywnie myśli. Powinienem raczej mówić Kaelen. Wiem, że podał nam fałszywe imię, kiedy tu przybył. Dawaliśmy mu tyle wskazówek, próbując powoli uświadomić mu, że posiadamy specjalne zdolności. Jako alfa watahy, mimo że jestem omegą, potrafię dostrzegać umiejętności innych ludzi. Mój ojciec, który był poprzednim alfą, również posiada tę zdolność. Przekazujemy ją sobie z pokolenia na pokolenie. Inni członkowie watahy także mają specjalne dary. Jednak każdy w naszej watasze posiada zdolność wglądu w umysły innych i czytania ich myśli. Wciąż nie rozumiemy, jak wykształciliśmy tę umiejętność, ale jest to również jeden z powodów, dla których ukrywaliśmy się w tajemnicy przez wiele pokoleń. Według naszych starszych, inne watahy dowiedziały się o naszych zdolnościach i zaczęły próbować wykorzystać je dla własnych korzyści. Nie minęło jednak dużo czasu, zanim musieliśmy uciekać, by ratować życie. Co więcej, zajęło nam sporo czasu, zanim znów poczuliśmy się swobodnie i odbudowaliśmy naszą watahę, ale udało nam się. Niewielu przetrwało, może około pięćdziesięciu osób, ale ta garstka zdołała odnaleźć naszą obecną lokalizację. Przez lata nasi przodkowie zaczęli mieszać się z ludźmi, gdy tylko nauczyli się ukrywać nasz zapach. Zaczynaliśmy powoli, ale z czasem udało nam się stworzyć jedne z największych firm w kraju i przy okazji stać się dość bogatymi. Niektórzy mogą pomyśleć, że wykorzystaliśmy nasze moce, by odnieść sukces, ale to nieprawda. Zamiast tego wykorzystaliśmy naszą wiedzę biznesową i własne umysły, by wybić się w świecie ludzi. Przez cały ten czas nikt nie poznał naszych sekretów. Jedną z rzeczy, którą nasi przodkowie chcieli poprawić, była nasza edukacja. Zamiast tylko kilku członków watahy mających przywilej studiowania, chcieli, abyśmy wszyscy mogli korzystać z zaawansowanej nauki. Ponieważ moja rodzina jest właścicielem college'u, mogę łatwo przyjąć Kaelena do szkoły, nawet bez jego dokumentów z poprzedniej uczelni. Nie zamierzam mu jednak o tym mówić, ani o tym, że jestem w stanie zdobyć jego odpisy ocen bez wiedzy kogokolwiek. Cóż, technicznie rzecz biorąc, jest ktoś, kto o tym wie, bo to właśnie ta osoba przekazała mi informacje, ale nikomu nic nie powie. W końcu to jeden z członków mojej watahy. Cichy śmiech wyrywa się z moich ust, gdy nadal patrzę na zdezorientowaną twarz Kaelena. Myślę, że nadszedł czas, bym rozwiał kilka jego wątpliwości, ale najpierw muszę wiedzieć, co on czuje do naszej watahy. Opieram się wygodnie w fotelu i mówię pogodnie: „Dobrze. Przestań już o tym myśleć. Jesteś zbyt uroczy, kiedy jesteś tak zdezorientowany. Najpierw powiem ci, że właściwie mam wszystkie twoje odpisy z poprzedniego uniwersytetu i zanim zapytasz – nie włamałem się do systemu. Cóż, mógłbym, ale nie musiałem. Jeden z członków naszej watahy pracuje tam w biurze administracji i przekazał mi potrzebne informacje bez wiedzy osób trzecich. Więc możesz odetchnąć z ulgą, twój ojciec nie dowie się, gdzie jesteś”. Kolejny cichy śmiech opuszcza moje usta. Och, mógłbym tu siedzieć cały dzień i po prostu patrzeć, jak wyraz twarzy Kaelena tak się zmienia. Zdezorientowanie zniknęło, a zastąpiło je czyste zaskoczenie i może lekki szok. Urocze zmarszczki na jego czole sprawiają, że wygląda tak rozkosznie, ale to wtedy, gdy się uśmiecha i pokazuje te niesamowite dołeczki, nie mogę powstrzymać się od odwzajemnienia uśmiechu. Pochylam się do przodu i opieram ramiona na biurku, lekko stukając palcem w jego blat. „Kaelen, zanim powiem ci cokolwiek innego, muszę wiedzieć, co myślisz o dołączeniu do naszej watahy. Jesteś tu od miesiąca. Myślę, że nadszedł czas, abyś podjął decyzję”. Twarz Kaelena znów przybiera wyraz smutku i tęsknoty. Nie mogę się powstrzymać i zaglądam do jego umysłu; widzę, że myśli o swojej rodzinie i najlepszym przyjacielu, Ellisie. Zauważam jednak, że Kaelen wyczuwa, iż Ellis zmierza w naszą stronę. Dodaję łagodnie: „Ellis również będzie mile widziany, kiedy tu dotrze”. Kaelen natychmiast podrywa wzrok na mnie. Zmarszczka na jego czole powróciła. Znowu go zbiłem z pantałyku. Wciąż jestem zdumiony, że jeszcze się nie domyślił. Cóż, pewnie nie codziennie spotyka się watahę, która potrafi czytać w myślach. Szybko dodaję: „Połączyłem się telepatycznie z Silasem i kazałem mu wypatrywać Ellisa. Mam przeczucie, że wkrótce będzie w autobusie jadącym w tym kierunku, o ile już w nim nie jest”. Zmarszczka na czole Kaelena powoli znika, gdy chłopak przytakuje. „Tak. Nie pytaj mnie jak, ale czuję, że on zmierza w tę stronę”. Potakuję głową. „To jego umiejętność. Potrafi wyczuć, gdzie znajdują się ludzie, co jest również powodem, dla którego zostanie tu przyjęty z otwartymi ramionami, nawet gdyby ciebie tu nie było”. Przechyla głowę. „Zamierzasz mi powiedzieć, skąd to wszystko wiesz? Nigdy ci o tym nie mówiłem”. Wskazuję na Kaelena. „Najpierw ty. Czy chcesz zostać zapisany na nasz lokalny uniwersytet w przyszłym semestrze? I stać się częścią naszej watahy? Te dwie rzeczy idą w parze. Jeśli chcesz wrócić do szkoły, by uczyć się tego, czego pragniesz, musisz dołączyć do watahy. Nie lubię stawiać sprawy w ten sposób, ale takie mam zasady”. Waha się przez chwilę. Zmuszam się, by nie zaglądać do jego umysłu i nie sprawdzać jego myśli. Nie chcę go zmuszać do podjęcia decyzji, której ja pragnę. Chcę, żeby sam dokonał wyboru. Powoli Kaelen kiwa głową. „Tak. Chcę wrócić do szkoły i dołączę do watahy”. Nie byłem w stanie nad sobą zapanować; podskoczyłem z miejsca i obiegłem biurko. Zamknąłem Kaelena w uścisku, wołając radośnie: „Tak! Dziękuję ci bardzo, Kaelen. Sprawiłeś, że jestem dziś najszczęśliwszą osobą”. Kaelen oplótł mnie ramionami i mocno przytulił. „Dziękuję za wszystko, Vaxen. Nie wiesz, ile to dla mnie znaczy”. Och, mam pewne pojęcie, ale nic nie powiem. Wciąż mocno go obejmując, dodałem: „Poczekamy na ceremonię, aż Ellis dotrze na miejsce. Nie chcemy wpędzać go w panikę”. Z głową na moim ramieniu Kaelen przytaknął. „Dziękuję”. Cóż, jedna ważna decyzja za nami. Teraz czas zająć się kolejnym wielkim wyborem. Puszczam Kaelena i cofam się o mały krok. Delikatnie ocieram z jego twarzy kilka łez, które – mam nadzieję – są łzami szczęścia. Pytam cicho: „Więc, co zamierzasz studiować?”. Powoli podnosi na mnie swoje zaszklone oczy. „Będę studiować medycynę zamiast biznesu”. Uśmiech natychmiast rozpromienia moją twarz, gdy potakuję głową. Tak. Myślę, że znacznie lepiej odnajdzie się jako lekarz niż biznesmen, księgowy czy ktokolwiek inny, kim chciała go uczynić jego stara wataha. Nie mogę się doczekać, aż zobaczę go w lekarskim fartuchu. Założę się, że będzie wyglądał olśniewająco. „Dam znać uniwersytetowi, żeby procesowali twoje przyjęcie jako Shane'a na wydział lekarski. Właśnie przegapiłeś ten semestr, więc będziesz musiał poczekać do następnego, ale myślę, że tak będzie najlepiej. Do tego czasu opanujesz umiejętności walki do perfekcji i będę spokojniejszy, puszczając cię wolno”. Kaelen nie protestuje i tylko potakuje głową. *** Ellis nie wie, jak Kaelen zdołał dotrzeć tak daleko na własną rękę. Ellis podróżuje już od kilku dni i wie, że idzie w dobrym kierunku, ale Kaelen wciąż jest daleko od niego. W tej części kraju nie ma nawet wilkołaków. Cóż, teraz gdy Ellis o tym myśli, to całkiem mądre z jego strony. Ellis zakłada, że Kaelen planuje żyć i wtopić się w tłum ludzi. Kaelen powinien jednak wiedzieć, że nie zdoła ukryć swojego zapachu. Każdy wilkołak, który znajdzie się choćby w niewielkiej odległości, natychmiast pozna, że Kaelen jest jednym z nich. Ellis wzdycha, siadając na ławce na terminalu autobusowym. Następny autobus jadący w stronę Kaelena odjeżdża dopiero za 45 minut. Uznał, że to dobry moment, by zadzwonić do bety Alistaira. Wyciąga telefon z kieszeni. Włącza go i szybko wybiera numer Alistaira. Ma nadzieję, że ten nie jest zajęty. Ellis zazwyczaj dzwoni do niego wieczorem, gdy Alistair wraca już na dany dzień do domu. Sygnał... sygnał... sygnał... W momencie, gdy Ellis myśli już, że odezwie się poczta głosowa, Alistair odbiera: „Hej, znalazłeś coś? Czy dlatego dzwonisz tak wcześnie?”. Ellis zerka na dworzec, a potem na parking za oknem. „Nie. Mam około 45 minut do odjazdu autobusu, więc postanowiłem zadzwonić teraz. Nie wiem, czy będę miał zasięg, gdy pojadę dalej”. Po kilku sekundach ciszy Alistair pyta: „Gdzie ty jedziesz? Dlaczego miałoby nie być tam zasięgu?”. Ellis spogląda na swoją torbę i zaczyna nieobecnym wzrokiem bawić się zamkiem błyskawicznym. „Cóż, tam, dokąd zmierzam, nie ma zbyt wielu miast, to głównie farmy i wiejskie tereny. Jeśli jednak dojadę do samego końca, znajdzie się tam duże miasto i wszystko będzie w porządku. Nadal nie wiem dokładnie, jak daleko jeszcze muszę jechać”. Alistair wzdycha. „Wciąż nie rozumiem, skąd wiesz, dokąd jechać, ale na razie ci zaufam. Mam nadzieję, że wkrótce będę miał dobre wieści”. Lekki uśmiech pojawia się na twarzy Ellisa. „Ja też”. Jednak tym, czego Ellis nie powiedział Alistairowi, jest fakt, że nie wyda lokalizacji Kaelena, dopóki ten nie powie, że wszystko jest w porządku. Ellis myśli, że Alistair może się domyślać jego planów, ponieważ unika on pytań o to, gdzie dokładnie jest lub dokąd zmierza. Ellis nie chce, aby cokolwiek zdradziło jego pozycję. Kupił nawet telefon na kartę, który trudno namierzyć, aby Alistair nie mógł sprawdzić jego lokalizacji przez GPS. Alistair dodaje: „Muszę kończyć. Wyszedłem ze spotkania, żeby z tobą porozmawiać. Czekam na twój kolejny telefon”. Ellis patrzy przez okno na autobusy i mruczy: „Cześć”. Gdy tylko kończy rozmowę, ponownie wyłącza telefon. Zerka na zegarek. Pozostało tylko 35 minut do odjazdu, wkrótce powinni zacząć wzywać pasażerów na pokład. Kiedy Ellis ponownie spogląda przez okno, widzi kierowcę w średnim wieku, który stoi przy jednym z pojazdów i wpatruje się w niego. Nagła fala strachu zalewa Ellisa, gdy kierowca macha do niego i krzyczy: „ELLIS!”. Skąd on zna jego imię?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6 - Vaxen – Męska Luna Sekretnej Watahy | Czytaj powieści online na beletrystyka