Bo tak chciał.
Po raz pierwszy serce Sunny'ego nie było wypełnione strachem i rozpaczą. Zamiast tego, przepełniało je buntownicze oburzenie. Był zmęczony uginaniem się pod presją świata, potajemnym kurczowym trzymaniem się najmniejszych przebłysków nadziei, zawsze przestraszony, zawsze gotów zrobić wszystko, porzucić wszystko, tylko po to, by przetrwać kolejny dzień. To już nie wystarczało.
Chciał
















