logo

beletrystyka

Niewolnik Cienia

Niewolnik Cienia

Autor: Jackie88

Rozdział 3: Nici Losu
Autor: Jackie88
24 lis 2025
Przez kilka minut po tym wszystkim Sunny był w ponurym nastroju. Ale potem otrząsnął się z niego i głęboko odetchnął, próbując cieszyć się świeżym powietrzem. Rzeczywiście, takie powietrze trudno było znaleźć w prawdziwym świecie: mikro pył i inne zanieczyszczenia sprawiały, że było szorstkie i nieprzyjemne, nie wspominając o ogólnym smrodzie przedmieść. W lepszych dzielnicach miasta wyrafinowane systemy filtracji pracowały pilnie — jednak przefiltrowane powietrze smakowało sterylnie i stęchlizną. Tylko bardzo bogaci mieli dostęp do naprawdę przyjemnego oddychania. A on tutaj, mógł cieszyć się nieograniczoną ilością nieskazitelnego, pysznego powietrza jak czebol drugiego pokolenia. „Zaprawdę, bycie wybranym przez Zaklęcie ma swoje zalety”. Gdyby tylko nie było tego okropnego zimna, jego stopy nie bolały, a nadgarstki i plecy nie cierpiały! Niewolnicza karawana powoli wlokła się pod górę, a coraz więcej niewolników potykało się i co jakiś czas upadało na ziemię. Kilka razy tych, którzy nie mogli już iść, zdejmowano z łańcucha i bezceremonialnie zrzucano z drogi, w dół do otchłani, która majaczyła po jej lewej stronie. Sunny obserwował ich upadek z odrobiną współczucia. „Biedni ludzie. Spoczywajcie w pokoju, żałosne dusze”. W sumie był w dobrym nastroju. To było trochę dziwne, czuć się dobrze pośród tej katastrofy, jaką był Koszmar, ale na szczęście Sunny miał czas, aby przygotować się na taką ewentualność. Kiedy po raz pierwszy pojawiły się symptomy Zaklęcia, nie radził sobie z tym dobrze. Umieranie przed ukończeniem siedemnastu lat nie było czymś, z czym można było łatwo się pogodzić. Ale ostatecznie Sunny potrzebował tylko kilku dni, aby się z tym pogodzić. Po odwiedzeniu prowizorycznego miejsca spoczynku swoich rodziców — no cóż, właściwie, ponieważ był zbyt biedny, aby pozwolić sobie nawet na najtańsze miejsce w ośrodku pamięci, były to tylko dwie linie wyrzeźbione w starym drzewie — i dodaniu trzeciej linii dla siebie, Sunny nagle stał się zrelaksowany i beztroski. W końcu nie musiał się już martwić o zarabianie pieniędzy, szukanie jedzenia, ochronę siebie i planowanie przyszłości. Skoro najgorsze, co mogło się zdarzyć, już się wydarzyło, czego jeszcze można było się bać? Tak więc zostanie niewolnikiem i powolne zamarzanie na śmierć nie było aż takim szokiem. Poza tym wiedział, że zimno go nie zabije — po prostu dlatego, że widział już, jaki los czeka karawanę wyżej w górach. Obraz stosu kości zaśmiecających ziemię wciąż był świeży w jego pamięci. Najprawdopodobniej to stado potworów miało załatwić karawanę… a sądząc po wszystkim, atak miał nastąpić w ciągu kilku godzin, a nie dni. Więc wciąż miał szansę. Wykorzystując okazję, Sunny postanowił jeszcze raz przyjrzeć się swojemu statusowi i ponownie przywołał runy. Ostatnim razem był zbyt oburzony Aspektem i nie przestudiował dobrze Atrybutów. Chociaż nie były tak ważne jak Aspekt, Atrybuty często decydowały o życiu i śmierci. Reprezentowały naturalne cechy i powinowactwa, czasami nawet zapewniając pasywne zdolności i efekty. [Przeznaczony] Opis Atrybutu: „Nici losu mocno cię oplatają. Mało prawdopodobne wydarzenia, zarówno dobre, jak i złe, są przyciągane przez twoją obecność. Są tacy, którzy są błogosławieni, i są tacy, którzy są przeklęci… ale rzadko oboje”. [Znak Boskości] Opis Atrybutu: „Nosicie słaby zapach boskości, jakby ktoś raz, dawno temu, został nią krótko dotknięty”. [Dziecko Cieni] Opis Atrybutu: „Cienie rozpoznają cię jako jednego ze swoich”. „Hmmm… Interesujące”. Sunny szybko rozpoznał pierwszy atrybut, [Przeznaczony], jako głównego winowajcę jego trudnej sytuacji. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że wskazuje, że jest on przeznaczony na pewien los — na przykład na nędzną śmierć i zniknięcie bez śladu. Ale po przeczytaniu opisu zdał sobie sprawę, że bycie przeznaczonym oznaczało jedynie, że nieprawdopodobne rzeczy miały większą szansę wystąpienia, gdy był w pobliżu. „Chyba tak udało mi się otrzymać jeden z super rzadkich, bezużytecznych Aspektów — i to jeszcze jego dziwną odmianę!” Jeśli [Przeznaczony] był jego wrodzonym Atrybutem, to pozostałe dwa pochodziły z Aspektu [Niewolnik Świątynny]. [Znak Boskości] był mniej więcej prosty — miał umożliwiać wejście do niektórych świętych miejsc wewnątrz Krainy Snów i wzmacniać kilka rodzajów czarów. Ponieważ w pobliżu nie było żadnych świętych miejsc, a Aspekt Sunny'ego nie miał nic wspólnego z czarami, to również był bezużyteczny. [Dziecko Cieni] był dziwniejszy. Nigdy o nim nie słyszał i nie miał pojęcia, co miał robić — przynajmniej nie dopóki słońce nie schowało się za górą, a niebo nie zaczęło ciemnieć. Ku jego zaskoczeniu, Sunny odkrył, że widzi doskonale w ciemności, jakby nadal było jasno jak w dzień. Sama ta zdolność była czymś, czym nie można było pogardzić, i całkiem możliwe, że cienie nagrodzą go jakimiś innymi, jeszcze nieznanymi darami. „Wreszcie coś dobrego. Ciekawe, czy…” „Zatrzymać karawanę! Przygotować się do obozu!” Zgodnie z rozkazem głównego żołnierza, niewolnicy zatrzymali się i upadli na ziemię, drżąc i wyczerpani. Mała polana, gdzie droga się poszerzała, była w pewnym stopniu chroniona przed wiatrem przez wystającą masę skały, ale nadal było zbyt zimno, aby odpoczywać z łatwością. Żołnierze zajęli się zaganianiem niewolników w ciasny krąg, zmuszając ich do dzielenia się ciepłem, i rozpalaniem dużego ogniska na środku obozu — choć nie wcześniej, niż zajęli się swoimi końmi. Ciężki wóz wiozący jedzenie, wodę i inne towary, do którego przymocowany był główny łańcuch, został popchnięty do przodu, aby blokować wiatr. Rozglądając się, Sunny zauważył młodego żołnierza z wcześniej, który obserwował górę ze skomplikowanym wyrazem twarzy. „Co za dziwak”. Wkrótce ognisko płonęło. Silniejsi niewolnicy próbowali znaleźć drogę bliżej ognia, podczas gdy słabsi, tacy jak Sunny, byli zmuszeni siedzieć na zewnętrznym końcu kręgu, z plecami zamarzającymi w zimnie. Oczywiście, każdy ruch był utrudniony przez fakt, że wciąż byli przykuci do łańcucha. Dlatego znajomy niewolnik o szerokich ramionach skończył dokładnie tam, gdzie zaczął, pomimo wszystkich swoich wysiłków, aby zbliżyć się do płomienia. „Cholerni Imperialni!” wysyczał, wyraźnie zirytowany. Żołnierze chodzili między niewolnikami, dając im wodę i jedzenie. Sunny, tak jak wszyscy inni, otrzymał kilka łyków lodowatej wody i mały kawałek twardego jak kamień, spleśniałego chleba. Pomimo jego nieapetycznego wyglądu, zmusił się, aby zjeść wszystko, tylko po to, aby pozostać tak samo głodnym jak wcześniej. Sądząc po wszystkim, nie był jedyny. Niewolnik o podejrzanym wyglądzie, który szedł za nim, rozejrzał się z udręką. „Na wszystkich bogów, nawet w lochach karmili mnie lepiej!” W desperacji splunął na ziemię. „A większość z nas, niewinnych ludzi w lochu, czekała tam na wizytę na szubienicy!” Kilka kroków od nich, tam gdzie kończyła się wybrukowana droga i zaczynały ostre skały, ze śniegu wyrastały rozproszone, jaskrawoczerwone jagody. Sunny zauważył je wcześniej, skupione tu i ówdzie wzdłuż drogi, i nawet zauważył, jak ładnie te odporne rzeczy wyglądają na tle bieli. Oczy niewolnika o podejrzanym wyglądzie zalśniły, gdy próbował czołgać się na czworakach w kierunku jagód. „Odradzałbym jedzenie tego, przyjacielu”. To znowu był niewolnik o łagodnym głosie. Sunny odwrócił się i w końcu zobaczył go na własne oczy po raz pierwszy. Był to wysoki mężczyzna po czterdziestce, szczupły i dziwnie przystojny, z dystyngowanym wyglądem uczonego. Jak taki człowiek skończył jako niewolnik, to była zagadka. A jednak tam był. „Znowu ty i twoje rady! Co?! Dlaczego?!” Uczony przepraszająco się uśmiechnął. „Te jagody nazywają się Krwawą Zgubą. Rosną w miejscach, gdzie przelano ludzką krew. Dlatego zawsze jest ich dużo wzdłuż szlaków handlu niewolnikami”. „I co z tego?” Starszy mężczyzna westchnął. „Krwawa Zguba jest trująca. Kilka jagód może wystarczyć, aby zabić dorosłego mężczyznę”. „Przekleństwa!” Niewolnik o podejrzanym wyglądzie cofnął się i spojrzał na uczonego. Sunny nie zwracał na nich zbytniej uwagi. Ponieważ, rozglądając się, w końcu rozpoznał miejsce obozu jako to, gdzie, w jego wizji na początku Koszmaru, kości niewolników były pogrzebane pod śniegiem. I był gotów założyć się, że cokolwiek to było, co ich wszystkich zabiło, wydarzy się wkrótce. Jakby w odpowiedzi na jego myśli, z góry rozległ się grzmiący hałas. A w następnej sekundzie coś ogromnego runęło z nieba…

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3: Nici Losu – Niewolnik Cienia | Czytaj powieści online na beletrystyka