logo

beletrystyka

Niewolnik Cienia

Niewolnik Cienia

Autor: Jackie88

Rozdzial 2: Karawana niewolników
Autor: Jackie88
24 lis 2025
Sunny śnił o górze. Poszarpana i samotna, górowała nad innymi szczytami łańcucha górskiego, przecinając nocne niebo swoimi ostrymi krawędziami. Promienny księżyc kąpał jej zbocza w upiornym, bladym świetle. Na jednym ze zboczy resztki starej drogi uparcie trzymały się skał. Tu i ówdzie, przez śnieg przebijały zwietrzałe, brukowane kamienie. Po prawej stronie drogi wznosiła się stroma ściana klifu, niczym niezdobyty mur. Po lewej stronie, ciche, czarne morze nicości wskazywało na niekończący się upadek. Silne wiatry raz po raz uderzały w górę, wyjąc w bezsilnej furii. Nagle księżyc zniknął za horyzontem. Słońce wzeszło z zachodu, przemknęło przez niebo i zniknęło na wschodzie. Płatki śniegu podskakiwały z ziemi i wracały w objęcia chmur. Sunny zdał sobie sprawę, że widzi upływ czasu od tyłu. W jednej chwili przeleciały setki lat. Śnieg ustąpił, odsłaniając starą drogę. Zimny dreszcz przebiegł po plecach Sunny'ego, gdy zauważył ludzkie kości porozrzucane po ziemi. Chwilę później kości zniknęły, a na ich miejscu pojawiła się karawana niewolników, cofająca się w dół góry w brzęku łańcuchów. Czas zwolnił, zatrzymał się, a potem wznowił swoje zwykłe tempo. [Aspirancie! Witaj w Koszmarnym Zaklęciu. Przygotuj się na Pierwszą Próbę…] "Co… co to, do cholery, jest?" Krok. Krok. Kolejny krok. .me Tępy ból promieniował przez krwawiące stopy Sunny'ego, który drżał z zimna. Jego podarta tunika była prawie bezużyteczna przeciwko przeszywającemu wiatrowi. Jego nadgarstki były głównym źródłem męki: mocno poranione przez żelazne kajdany, wysyłały ostry ból za każdym razem, gdy lodowaty metal dotykał jego poranionej skóry. "Co to za sytuacja?!" Sunny rozejrzał się w górę i w dół, zauważając długi łańcuch wijący się w górę drogi, z dziesiątkami i dziesiątkami ludzi o zapadniętych oczach – niewolników, takich jak on – przykutych do niego w niewielkich odstępach. Przed nim mężczyzna o szerokich ramionach i zakrwawionych plecach szedł miarowym krokiem. Za nim, facet o podejrzanym wyglądzie, z szybkimi, zdesperowanymi oczami, cicho przeklinał pod nosem w języku, którego Sunny nie znał, ale jakoś rozumiał. Od czasu do czasu przejeżdżali obok uzbrojeni jeźdźcy w zbrojach w starożytnym stylu, rzucając niewolnikom groźne spojrzenia. Jakby na to nie patrzeć, sytuacja była naprawdę zła. Sunny był bardziej oszołomiony niż spanikowany. Prawda, te okoliczności nie przypominały tego, czym miały być Pierwsze Koszmary. Zazwyczaj, świeżo wybrani aspiranci znajdowali się w scenariuszu, który dawał im sporo swobody: stawali się członkami uprzywilejowanych lub wojowniczych kast, z dużym dostępem do niezbędnej broni, aby przynajmniej spróbować zmierzyć się z jakimkolwiek konfliktem. Zaczynanie jako bezsilny niewolnik, zakuty w kajdany i już na wpół martwy, było tak dalekie od ideału, jak tylko można sobie wyobrazić. Jednak Zaklęcie polegało w równym stopniu na wyzwaniu, co na równowadze. Jak powiedział stary policjant, tworzyło próby, a nie egzekucje. Więc Sunny był całkiem pewien, że aby zrównoważyć ten fatalny początek, nagrodzi go czymś dobrym. Przynajmniej potężnym Aspektem. "No dobra… jak to się robi?" Pamiętając popularne webtoony, które czytał jako dziecko, Sunny skoncentrował się i pomyślał o słowach takich jak "status", "ja" i "informacje". Rzeczywiście, gdy tylko się skupił, w powietrzu przed nim pojawiły się migoczące runy. Po raz kolejny, chociaż nie znał tego starożytnego alfabetu, znaczenie za nim było jakoś jasne. Szybko znalazł runę opisującą jego Aspekt… i w końcu stracił panowanie nad sobą. "Co?! Co do cholery?!" *** Imię: Bezsłoneczny. Prawdziwe Imię: — Ranga: Aspirant. Rdzeń Duszy: Uśpiony. Wspomnienia: — Echa: — Atrybuty: [Przeznaczony], [Znak Boskości], [Dziecko Cieni]. Aspekt: [Niewolnik Świątynny]. Opis Aspektu: [Niewolnik to bezużyteczny nieszczęśnik, bez umiejętności i zdolności wartych wzmianki. Niewolnik świątynny jest taki sam, tylko znacznie rzadszy.] Oniemiały, Sunny wpatrywał się w runy, próbując przekonać samego siebie, że może mu się to tylko wydaje. Przecież nie mógł mieć aż takiego pecha… prawda? "Żadne bezużyteczne Aspekty, kurde!" Gdy tylko ta myśl pojawiła się w jego głowie, stracił rytm kroków i potknął się, pociągając łańcuch w dół swoim ciężarem. Natychmiast facet o podejrzanym wyglądzie za nim krzyknął: "Kurwi synu! Patrz, gdzie idziesz!" Sunny pospiesznie odrzucił runy, które były widoczne tylko dla niego, i próbował odzyskać równowagę. Chwilę później znów szedł stabilnie – jednak nie zanim nieumyślnie pociągnął za łańcuch jeszcze raz. "Ty mały gnoju! Zabiję cię!" Mężczyzna o szerokich ramionach przed Sunnym zaśmiał się bez odwracania głowy. "Po co się wysilać? Słabeusz i tak umrze przed wschodem słońca. Góra go zabije." Kilka sekund później dodał: "Zabije i ciebie, i mnie. Tylko trochę później. Naprawdę nie wiem, co myślą Imperialiści, zmuszając nas do tego zimna." Facet o podejrzanym wyglądzie westchnął. "Mów za siebie, głupcze! Ja zamierzam przeżyć!" Sunny po cichu pokręcił głową i skoncentrował się na tym, by znów nie upaść. "Co za urocza para." Nagle z tyłu do rozmowy dołączył trzeci głos. Ten brzmiał łagodnie i inteligentnie. "Ta przełęcz górska jest zwykle znacznie cieplejsza o tej porze roku. Po prostu mieliśmy naprawdę pecha. Poza tym, radziłbym wam nie krzywdzić tego chłopca." "Dlaczego?" Sunny lekko obrócił głowę, nasłuchując. "Nie widzieliście znaków na jego skórze? On nie jest taki jak my, którzy popadli w niewolę z powodu długów, przestępstw lub nieszczęścia. On urodził się niewolnikiem. Niewolnikiem świątynnym, żeby być precyzyjnym. Niedawno Imperialiści zniszczyli ostatnią świątynię Boga Cieni. Podejrzewam, że tak właśnie chłopak tu trafił." Mężczyzna o szerokich ramionach rzucił okiem do tyłu. "No i co z tego? Dlaczego mielibyśmy się bać na wpół zapomnianego, słabego boga? Nie mógł nawet ocalić własnych świątyń." "Imperium jest chronione przez potężnego Boga Wojny. Oczywiście, że nie boją się spalić kilku świątyń. Ale my tutaj nie jesteśmy chronieni przez nic ani nikogo. Naprawdę chcesz ryzykować rozgniewanie boga?" Mężczyzna o szerokich ramionach chrząknął, nie chcąc odpowiadać. Ich rozmowę przerwał młody żołnierz jadący na pięknym, białym koniu. Ubrany w prosty skórzany kirys, uzbrojony w włócznię i krótki miecz, wyglądał dostojnie i szlachetnie. Ku irytacji Sunny'ego, ten dupek był naprawdę przystojny. Gdyby to był dramat historyczny, żołnierz na pewno byłby głównym bohaterem. "Co się tutaj dzieje?" W jego głosie nie było szczególnego zagrożenia, a nawet coś w rodzaju troski. Kiedy wszyscy się wahali, niewolnik o łagodnym głosie odpowiedział: "Nic się nie dzieje, proszę pana. Po prostu wszyscy jesteśmy zmęczeni i zmarznięci. Zwłaszcza nasz młody przyjaciel tam. Ta podróż jest naprawdę zbyt trudna dla kogoś tak młodego." Żołnierz spojrzał na Sunny'ego z litością. "Na co się gapisz? Nie jesteś dużo starszy ode mnie!" – pomyślał Sunny. Oczywiście, nie powiedział nic na głos. Żołnierz westchnął i wziął manierkę z pasa, po czym podał ją Sunny'emu. "Wytrzymaj jeszcze trochę, dziecko. Wkrótce zatrzymamy się na noc. Na razie napij się wody." "Dziecko? Dziecko?!" Ze względu na swoją chudą budowę ciała i niski wzrost, spowodowane niedożywieniem, Sunny był często mylony z kimś młodszym. Zazwyczaj nie wahał się wykorzystać tego na swoją korzyść, ale teraz, z jakiegoś powodu, bycie nazywanym dzieckiem naprawdę go irytowało. Mimo to, był naprawdę spragniony. Właśnie miał wziąć manierkę, gdy w powietrzu trzasnął bicz i nagle Sunny znalazł się w świecie bólu. Potknął się, po raz kolejny pociągając za łańcuch i powodując, że niewolnik o podejrzanym wyglądzie za nim zaczął przeklinać. Inny żołnierz, tym razem starszy i bardziej zły, zatrzymał konia kilka kroków dalej. Bicz, który rozciął plecy tuniki Sunny'ego i przelał krew, należał do niego. Nie patrząc nawet na niewolników, starszy żołnierz przeszył swojego młodszego kolegę pogardliwym spojrzeniem. "Co ty sobie wyobrażasz?" Twarz młodego żołnierza pociemniała. "Po prostu dawałem temu chłopcu trochę wody." "Dostanie wodę z resztą, gdy rozbijemy obóz!" "Ale…" "Zamknij się! Ci niewolnicy nie są twoimi przyjaciółmi. Rozumiesz? Oni nawet nie są ludźmi. Traktuj ich jak ludzi, a zaczną sobie wyobrażać różne rzeczy." Młody żołnierz spojrzał na Sunny'ego, a następnie opuścił głowę i włożył manierkę z powrotem na pas. "Nie chcę cię więcej przyłapać na przyjaźni z niewolnikami, nowicjuszu. Bo następnym razem to twoje plecy posmakują mojego bicza!" Jakby chcąc zilustrować swoje zamiary, starszy żołnierz trzasnął biczem w powietrzu i przejechał obok nich, emanując groźbą i gniewem. Sunny patrzył, jak odchodzi, z dobrze ukrywaną złośliwością. "Nie wiem jak, ale zobaczę, jak umierasz pierwszy." Potem obrócił głowę i spojrzał w kierunku młodszego żołnierza, który zostawał w tyle z opuszczoną głową. "A ty, drugi." .me😉

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdzial 2: Karawana niewolników – Niewolnik Cienia | Czytaj powieści online na beletrystyka