OD MACKIE: Taa, ochlapał mnie, odjeżdżając z jakimiś kolesiami z drużyny, DUPKI!! (emoji ze złą miną)
OD KESKI: Dave był z nimi?
OD MACKIE: Nie widziałam go, czemu pytasz?
OD KESKI: Cóż, przynajmniej nie musimy wrzucać go do tego samego worka, co resztę tej tępej drużyny hokejowej! (emoji płaczące ze śmiechu) Prawdopodobnie będziemy wyjeżdżać stąd około siódmej, a powrót do domu zajmie kolejne dwie i pół godziny. Zadzwonię, jak dotrzemy na miejsce.
OD MACKIE: Nie mogę się doczekać, żeby usłyszeć szczegóły.
KESKA: Schowałam telefon i wróciłam do pomocy przy obsłudze i sprzątaniu, byle tylko trzymać się z dala od reszty rodziny. Zaniosłam trochę kanapek strażnikom, żeby mogli coś zjeść, zanim wszystko zostanie posprzątane i schowane. Gdybym wiedziała, że ustawiono dla nich osobne stoły z jedzeniem, po prostu bym ich tam odesłała, ale nie wiedziałam. Wracając od naszych strażników, usłyszałam głos ojca. Zamarłam w bezruchu; nie chciałam zostać przyłapana i oskarżona o podsłuchiwanie.
DRAKE: „Alfo Camronie, dobrze cię znowu widzieć”. „Alfo Drake, miło cię widzieć”. „Miałem nadzieję, że się tu zjawisz i będziemy mogli połączyć uroczystości z odrobiną interesów”. „Co masz na myśli?” – zapytał Camron. „Nic wielkiego, może po prostu ustalenie daty finalizacji rozmów handlowych, które zaczęliśmy w zeszłym tygodniu”.
KESKA: Usłyszałam słowa ojca. „Jasne, myślę, że damy radę to załatwić” – powiedział Camron z lekkim chichotem. „Dobrze, jak ci pasuje środa?” – zapytał ojciec. „Dam radę. Czy twój syn do nas dołączy?” – zapytał Camron. „Sprawdzę to z nim, ale podejrzewam, że powinien być w stanie do nas dołączyć” – odpowiedział ojciec. „Czekam więc na spotkanie”. Trzymałam się z daleka, gdy rozchodzili się w swoje strony, nie chcąc być zauważoną i posądzoną o wtrącanie nosa w nieswoje sprawy. Czekałam, aż zobaczę, że ojciec znika za rogiem, zanim ruszyłam z miejsca i kontynuowałam drogę powrotną do kuchni.
DRAKE: Wróciłem do mojej partnerki i Luny. „Cóż, udało mi się ustalić datę rozmów handlowych, które rozpoczęliśmy w zeszłym tygodniu” – powiedziałem jej. „Cóż, miejmy tylko nadzieję, że twoja matka nie zszargała zbytnio naszej reputacji swoim głupim wybuchem” – wysyczała w odpowiedzi. „Jestem pewien, że wszystko będzie dobrze, a jeśli nie, to policzę się z matką” – zapewniłem ją. „Muzyka się zaczęła, chodźmy zatańczyć i zapomnijmy o mojej matce i sprawach watahy” – powiedziałem, biorąc ją za rękę i prowadząc na parkiet pod gołym niebem.
KESKA: Dotarłam do kuchni bez większych problemów. Zaczęłam znosić naczynia po obiedzie i wynosić więcej przekąsek na stół serwujący, gdy nagle ktoś pociągnął mnie od tyłu. Nie myślałam, po prostu pozwoliłam ciału zareagować: odchyliłam głowę do tyłu, uderzając w twarz napastnika, potem wyrzuciłam łokieć w tył, trafiając go w górne żebra, a następnie pozwoliłam, by cały mój ciężar opadł w dół. Zostałam puszczona, więc obróciłam się i przyjęłam postawę obronną, gotowa do dalszej walki, jeśli zajdzie taka potrzeba. „Wo, wo” – Alfa Camron uniósł ręce w udawanym geście poddania. „O mój Boże!! Tak bardzo przepraszam! Proszę, wybacz mi!” „Pomyślę o tym, kim jesteś?” – zapytał mnie. Wiedziałam, że nie powinnam patrzeć mu w oczy; w końcu jest Alfą, więc wybrałam drugi guzik jego koszuli jako punkt skupienia wzroku. „Jestem Keska, z watahy Błękitnego Półksiężyca” – odpowiedziałam. „Błękitny Półksiężyc, jedna z watah Alfy Drake'a? Co robiłaś, podsłuchując swojego Alfę?” – zapytał z nutą gniewu w głosie. „Przepraszam, Alfo, ale nie podsłuchiwałam. Wracałam po zaniesieniu jedzenia wojownikom, którzy nam towarzyszyli, kiedy usłyszałam głos mojego ojca. Nie chciałam być znowu zbesztana bez powodu, więc stałam tak cicho i nieruchomo, jak to tylko możliwe”. „Ojca? Alfa Drake jest twoim ojcem?” – zapytał, brzmiąc na nieco zdezorientowanego.
DRAKE: Słyszę głos Alfy Camrona przy stole z jedzeniem. Mam nadzieję, że żaden omega niczego na niego nie wylał. „Idę sprawdzić, co się dzieje u Alfy Camrona” – powiedziałem Carli. Podchodzę tam, gdzie stoi, i widzę z nim Keskę. „Keska, co znowu zrobiłaś!” – warknąłem na nią, obserwując scenę przed sobą. „Znasz ją?” – zapytał Camron. „Tak, to moja córka i źródło kłopotów” – powiedziałem mu. „Myślałem, że masz tylko bliźniaki” – mówi do mnie. „Nie, mam piątkę dzieci” – mówię z lekkim chichotem. „Mam nadzieję, że nie sprawiła ci żadnych kłopotów” – mówię do niego z nutą surowości w głosie skierowaną do Keski. Zanim zdążył odpowiedzieć, podszedł do nas Adrian.
ADRIAN: Widzę wujka Drake'a i Alfę Camrona przy stole z jedzeniem, a między nimi tkwi Keska, wyglądająca, jakby zaraz miała zostać oskórowana i nabita na rożen. „Wybacz, wujku, czy mogę porwać moją kuzynkę do tańca?” – zapytałem, choć wiedział, że to nie było pytanie, lecz prośba, której nie można odmówić. „Oczywiście, Adrianie”. Nie brzmiał na szczególnie zadowolonego z mojego wtrącenia. Wyciągnąłem do niej rękę i odciągnąłem ją od nich.
DRAKE: Odwracam się, by spojrzeć na Alfę Camrona. „Wszystko w porządku?” – zapytałem, zauważając siniak pojawiający się pod jego okiem. „Tak, byłem wystarczająco szybki, żeby ją lekko unieść, więc nie mam złamanego nosa, ale przeżyję z podbitym okiem i lekko stłuczonymi żebrami” – mówi mi. Jestem w szoku, że była w stanie to zrobić. „Załatwmy ci trochę lodu” – mówię, odwracając się i kierując w stronę domu watahy. On idzie za mną. „Jak to możliwe, że nigdy nie wiedziałem, że masz pięcioro dzieci?” – zapytał mnie. „Nie wiem, Keska urodziła się między bliźniakami” – mówię mu.
KESKA: „Dziękuję, Adrianie, ale nie powinieneś był tego robić, bo później dostanie mi się jeszcze gorzej od ojca” – mówię mu, gdy wchodzimy na parkiet. „Jeśli ci cokolwiek zrobi, powiedz mi. Nie pozwolę na to” – mówi. „Adrianie, nic nie będziesz mógł zrobić; on jest moim ojcem, ty moim kuzynem” – tłumaczę mu. „Wiem, ale nienawidzę tego, jak cię ignorują albo poniżają” – mówi do mnie. Zmieniłam temat, bo nie chcę, żeby denerwował się sprawami rodzinnymi w dniu swojej koronacji. „Tańczyłeś już ze wszystkimi?” – zapytałem go. „Tak, łącznie z twoim rodzeństwem, byli pierwszymi, którzy dorwali się do tańca zarówno z Kiną, jak i ze mną” – mówi mi, a potem zaczyna zdawać relację na temat każdej Luny z każdej obecnej watahy. Zanim taniec się skończył, oboje śmialiśmy się w głos.
















