JESSIE: Nienawidzę tego, że tkwię w celach i że to wina Keski. I muszę je sprzątać, cóż, przynajmniej Marla i Dedi są tu ze mną, więc nie jestem sama. Chociaż nie rozumiem dlaczego, przecież to nie tak, że kiedykolwiek naprawdę się o nią troszczyły; zawsze pozwalały nam zrzucać winę na nią, i to nie tak, że zamierzałam ją zabić, tylko usunąć z drogi, więc po prostu tego nie czaję. Przynajmniej pow
















