Namiotowe miasteczko.
Wracamy w stronę domu sfory; ulice są ciche i słabo oświetlone. Moje ciało mrowi na sam fakt trzymania Cole'a za dłoń, a mój żołądek wykonuje najróżniejsze fikołki. Źle go oceniłam; to najsłodszy mężczyzna o wielkim sercu. Chłopcy musieli się połączyć myślami, bo gdy się zbliżamy, wszyscy czekają na nas na końcu podjazdu.
– Hej, maleńka, co tam masz? – Jaxon całuje mnie w czo
















