Przeznaczona Czworaczkom Alfa

Przeznaczona Czworaczkom Alfa

Autor: Stella Pierce

Rozdział 3
Autor: Stella Pierce
5 cze 2026
Stado Szkarłatnego Księżyca. "Nie powinnaś pozwalać, by tak się do ciebie odzywały, wiesz?" Miles, syn Ashera i przyszły Beta, zrównuje ze mną krok. Nie jest okropny, ale z pewnością nigdy nie był też przyjemny. Myślę, że nienawidzi tego, jak wiele czasu Asher poświęcał mi przez te wszystkie lata. "Masz zajęcia w przeciwnym kierunku" – rzucam obojętnie. "Znasz już mój plan zajęć?" Cwany uśmieszek wpełza na jego usta. "Znam plan zajęć każdego, nie jesteś w żaden sposób wyjątkowy. Po prostu lubię wiedzieć, jakich miejsc unikać." "Cóż, najwyraźniej nie dostałaś najnowszej aktualizacji. Jace i ja chodzimy w tym roku na zaawansowane zajęcia. Alfa chce, żebyśmy byli gotowi do wcześniejszego ukończenia szkoły w razie potrzeby." Wypuszczam z głośnym świstem powietrze. "Och, świetnie." Skręcamy za róg, kierując się na Zaawansowany Angielski, a tam, oparty o drzwi, stoi sam zadowolony z siebie sukinsyn. Wygląda na nadmiernie zadowolonego z siebie, gdy odpycha się od ściany i obdarza Milesa jednym z tych „braterskich” uścisków. "Poinformowałeś małą wojowniczkę?" – pyta Jace, jakby mnie tam w ogóle nie było. "Nie, jeszcze nie. Pomyślałem, że będziesz wolał dostąpić tego zaszczytu." Obaj odwracają się do mnie, a ja robię co w mojej mocy, by wypalić wzrokiem dziurę w drzwiach sali, które nie otwierają się wystarczająco szybko. Jace staje dokładnie przede mną, a ja dramatycznie przewracam oczami, gdy krzyżuje ramiona na piersi i spogląda na mnie z góry. "Będziesz dawać nam korepetycje." "Eee, nie." "Jestem przyszłym Alfą, Raven. Raczej musisz robić wszystko, co ci każę." "Widzisz, że powiedziałeś 'przyszłym', co oznacza 'jeszcze nie', a to z kolei znaczy, że nie, nie muszę robić niczego, co mi każesz." "W takim razie co powiesz na to, że poinformuję mojego ojca?" Kolejne długie przewrócenie oczami i głośne prychnięcie opuszcza moje usta, zanim patrzę prosto w górę i w jego oczy. "Alfa Damon poinformuje cię, że mój harmonogram pęka w szwach. Od teraz każdego dnia mam obowiązki poza terenami stada." "Więc kiedy będziesz się uczyć?" "Późno." "Świetnie, w takim razie codziennie będziemy się spotykać u ciebie w pokoju, 'późno'." Irytujący sukinsyn! Oczywiście to musiał być ten moment, w którym pani Parker, nauczycielka angielskiego, postanawia się zjawić, a nasza niewielka grupa wchodzi do środka. Celowo wchodzę jako ostatnia, żeby móc zająć miejsce najdalej od wszystkich. Dzień wlecze się, jakby miał trwać wiecznie, a to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że jeśli reszta roku ma tak teraz wyglądać, to kończę to w pół roku. Biegnę do domu na szybki prysznic i przebieram się w nowy zestaw stroju treningowego, który mogę założyć pod motocyklową skórę. Oglądam się w lustrze. Nie mam kompleksów, ale to mój pierwszy raz, kiedy jadę do innego stada, i szczerze mówiąc, chcę zrobić dobre wrażenie. Moje długie, czarne włosy są splecione w warkocz opadający na plecy. Moja opalona skóra jest nieskazitelna, a zielononiebieskie oczy stanowią dla niej wyraźny kontrast. Nie jestem chuda jak patyk jak inne samice w naszym stadzie. Mam duże piersi i dobrze wyrzeźbiony tyłek dzięki wszystkim treningom, które wykonuję. Moje ramiona i nogi mają sporo mięśni – nie na tyle, bym wyglądała męsko, ale chyba wystarczająco dużo, by te suki mogły mi to wytykać. Podoba mi się to, jak wyglądam, a to powinno być jedyne, co ma znaczenie, prawda? Ale coś łaskocze mnie z tyłu głowy. Zrzucam to na karb nerwów. Po prostu denerwuję się na myśl o zobaczeniu innego stada. Mam nadzieję, że mnie polubią. **Brianna** "Kiedy zjawia się twój nowy trener, siostrzyczko?" Jaxon, mój najstarszy brat, opada na kanapę obok mnie. Zerkam na telefon i przewracam oczami, widząc, jak Ryder, mój drugi pod względem starszeństwa brat, prowadzi kolejną wilczycę przez dom do swojego pokoju. "Nie powinno to potrwać dużo dłużej. A co, sam chciałbyś wziąć kilka lekcji?" Oczywiście prycha pod nosem. Nie potrzebuje lekcji, i prawdę mówiąc, myślałam, że ja też nie, ale najwyraźniej to, że jestem partnerką najlepszego przyjaciela mojego brata i przyszłego Bety, Tylera, sprawiło, że mój ojciec myśli inaczej. Jasne, nie byłam szkolona na Alfę, jak oni, ale jednak trenowałam. Jestem pewna, że potrafiłabym o siebie zadbać, gdyby zaszła taka potrzeba. "Nie będę się tu kręcił, nie. Mam kilka spraw do załatwienia w mieście." "A co z Cole'em i Zane'em, gdzie oni są?" "Pewnie spotkali się ze swoimi dziewczynami." Zbiera mi się na wymioty na wzmiankę o Chloe i Sophii, tych dwóch wilczycach, które moi głupi starsi, choć tak naprawdę młodsi bracia z naszej czwórki uparcie nazywają swoimi dziewczynami. Jaxon też nigdy nie był ich fanem. W przeciwieństwie do reszty moich braci, Jaxon nie nabrał się na te miliony wilczyc, które rzucają mu się na szyję. Zawsze twardo obstawał przy tym, by czekać na swoją przeznaczoną partnerkę, co wcale nie sprawia, że reputacja pozostałych braci nie przylega także i do niego. Jestem całkiem pewna, że całe stado uważa ich wszystkich za męskie dziwki. On dawno temu przestał walczyć z tymi plotkami, twierdząc, że liczy się tylko opinia jego partnerki. Mimo że wszyscy czekają ponad siedem lat na to, by ją znaleźć. Z racji bycia czworaczkami zakładają, że będą się dzielić – tak to zazwyczaj wygląda w przypadku bliźniąt czy trojaczków – ale chyba nie dowiemy się tego, dopóki jej nie znajdą, a Jaxon jest całkowicie zdeterminowany, by czekać. "I tak muszę już lecieć. Baw się dobrze na treningu." Podnoszę się z kanapy, gdy słyszę warkot motocykla nadjeżdżającego podjazdem. To dziwne, myślałam, że tata mówił, że to będzie dziewczyna. Docieram na sam dół schodów na zewnątrz, gdy motocykl się zatrzymuje, a pierwszą rzeczą, jaką zauważam, są dwa ociekające krwią miecze przytroczone do pleców motocyklisty. Ktoś ten zsiada z maszyny i zdejmuje kask. Długi, gruby, czarny warkocz to dla mnie pierwszy sygnał, że to rzeczywiście samica. Samica-twardzielka. "Hej, to ty jesteś Brianna?" "To ja." Robię krok do przodu z wyciągniętą ręką, ale ona śmieje się i pokazuje dłonie w rękawicach. Przy tych czarnych skórach nie można tego od razu dostrzec, ale gdy podchodzę bliżej, czuję zapach krwi – ogromnej ilości krwi. "Jestem Raven, i wybacz, ale jestem obrzydliwie brudna. Po drodze wpadłam na kilku włóczęgów." "Włóczęgów? Ilu? Gdzie? Powinnam powiedzieć moim braciom!" "Jakichś ośmiu, ale wszyscy już nie żyją, bez obaw." Mówi to z taką nonszalancją. "Sama powaliłaś ośmiu włóczęgów? Czym, tymi mieczami?" pytam osłupiała. "Zgadza się, nie mam jeszcze swojego wilka. Nauczyłam się walczyć z tymi cudami." Uśmiecha się łobuzersko i wyciąga zza pleców niezwykle ostre na pierwszy rzut oka miecze. "O wow, okej. Nauczysz mnie, jak to robić?! To niesamowite!" Śmieje się, tak szczerze się śmieje. Pewnie brzmię trochę głupio, tak się nad nią zachwycając, ale nigdy nawet nie miałam okazji brać udziału w prawdziwej walce, a co dopiero zabić włóczęgę... albo ośmiu! "Taki chyba jest plan. Macie tu miejsce, w którym możemy potrenować?" "Tak, jasne, chodźmy na tyły, jest tam mnóstwo miejsca i nikt nie będzie nam przeszkadzał."

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 – Przeznaczona Czworaczkom Alfa | Czytaj powieści online na beletrystyka