Dom watahy Emberlight.
Opuszczamy pokój Jace'a w milczeniu. Nikt się nie odzywa. Przynajmniej dopóki nie przekraczamy progu domu watahy i nie zagłębiamy się w las na tyle, by nawet cienie wydawały się bezpieczniejsze niż korytarze Obsydianu.
– Powiedz mi, że tak naprawdę nie rozważamy, żeby im uwierzyć – mówi wreszcie Cole cichym, wściekłym głosem.
– Mieli mój kocyk – mruczę, zwijając palce w pięś
















