Zamek i Klucz.
„Cole. Jaxon” – wykrztusiłam. „Idźcie”.
Jaxon postąpił krok w moją stronę; w jego oczach malowało się szaleństwo, a na skórze migotało złociste światło.
„Nie utrzymasz tego sama!”
„Nie jestem sama” – powiedziałam łamiącym się głosem. „Layah i ja damy sobie radę. A teraz idźcie!”
Zacisnął szczękę, ale posłuchał. Bo mi ufał. Bo mnie kochał. Jaxon przemienił się, a Maximus wyrwał się n
















