Zasłona
Sala tronowa zafalowała wokół nas, cienie złożyły się w sobie, gdy zeszłam z obsydianowego podestu. Dłoń Jaxona ani na chwilę nie opuściła mojej, jego dotyk uziemiał mnie niczym szron do ognia. Odwróciłam się do Layah, która przeciągała się leniwie obok swojego tronu, a jej kpiący uśmiech obiecywał chaos, gdybym zawahała się choćby oddech dłużej.
"Idziemy" – powiedziałam cicho, ale stojąca
















