Błyskotki, Kosy i Coś Nowego.
Dni zaczęły zlewać się ze sobą, zacierając granice, zszyte cichą rutyną i drobnymi momentami magii. Normalność, a przynajmniej tak normalna, jak to tylko możliwe w mojej sytuacji. Chłopaki bez wysiłku przyjęli Elliota, otulając go kokonem zaciekłej ochrony i bezwarunkowej miłości, co sprawiało, że moje serce bolało z wdzięczności. Obserwowanie ich razem z nim było jak
















