SERAPHINA
„Dalej... Zostań ze mną...”
Głos płynął przez ciemność, wyrywając mnie z jakiegoś głębokiego, odległego miejsca. Mrugam, ledwie świadoma, aż jego naglące słowa stają się wyraźniejsze, w pełni wyciągając mnie z cieni. Kiedy otworzyłam oczy, poczułam miarowy rytm jego dłoni mocno naciskających na moją klatkę piersiową, a jego oddech rwał się w ostrych, desperackich haustach.
Bez ostrzeżeni
















