SERAPHINA
Maszerowałam przed siebie, każdy krok był ciężki, podczas gdy Cassian zachowywał dystans tuż za mną, gdy wracaliśmy do chaty. Nie odezwał się słowem od czasu naszej ostrej wymiany zdań na zewnątrz, a ja byłam wdzięczna za tę ciszę. Każdy krok wydawał się próbą zrzucenia z siebie napięcia utrzymującego się między nami, ale ono wciąż do mnie lgnęło, podążając za mną równie uparcie jak on.
















