SERAPHINA
Minęły dwa dni, a Cassian wciąż pozostawał nieprzytomny. Dobrze przynajmniej, że medykamenty Lilii działały na niego skutecznie. Mimo powagi jego obrażeń, rany szybko się goiły.
W tym trudnym czasie ani na krok nie opuszczałam Cassiana. Chciałam mieć pewność, że będę u jego boku, gdy tylko się obudzi. Od dwóch dni nie mogłam normalnie spać. Nawet gdy chciałam przymknąć na chwilę oczy, za
















