— Puść ją — powiedziała Sloane lodowatym tonem, wpatrując się w dłoń, którą Victor położył na ramieniu Mili.
Victor splunął w jej stronę. — Co cię to, kurwa, obchodzi? Pilnuj swoich spraw, Sloane. To mój żołnierz!
— Nie będę tu stać i patrzeć, jak się nad nią znęcasz. Zabieraj od niej rękę, natychmiast! — upierała się surowo Sloane.
Victor roześmiał się, podnosząc głos tak, by słyszeli go wszyscy
















