Słysząc propozycję Sloane, Orion nie mógł powstrzymać się od śmiechu.
– Chcesz pojedynku jeden na jednego ze mną?
Orion wystąpił naprzód, strzelając kostkami u rąk. Na jego ustach błąkał się arogancki uśmiech.
– Zapomniałaś już, jak okładałem cię jak worek ziemniaków, kiedy byliśmy mali? Tęsknisz za tymi wszystkimi siniakami i ranami, mała Sloane? – droczył się Orion.
Sloane rozprostowała nieco sz
















