– Ty?
Blair zlustrowała ją od stóp do głów i parsknęła chłodno.
– Żartujesz sobie? Jesteś zwykłą, podrzędną służącą. Z jakiej racji sądzisz, że zdołasz zdobyć Alfę?
Machnęła lekceważąco ręką. – Wynoś się stąd, zanim każę cię obedrzeć ze skóry za podsłuchiwanie swoich chlebodawców.
Wtedy jednak Hazel wpadła córce w słowo: – Chwileczkę. Ona może się do tego nadać.
– Ależ matko, spójrz tylko na nią!
















