Roztrzaskana więź: Powstanie prawdziwej Luny

Roztrzaskana więź: Powstanie prawdziwej Luny

Autor: Ravenna Black

Rozdział 2: Odrzucam cię jako mojego partnera!
Autor: Ravenna Black
5 cze 2026
Na twarzach wszystkich odmalował się szok, nie wyłączając siedzącej na tronie Blair. Alfa Archer miał wrócić z patrolu dopiero pojutrze, a tymczasem był tutaj, najwyraźniej wcześniej niż się spodziewano. „Archer, dzięki Bogu, że wróciłeś!” Głos Blair był pełen zaskoczenia i radości, choć w jej oczach czaił się chytry błysk. Delikatnie położyła dłoń na piersi, jakby była głęboko wstrząśnięta, i zachwiała się na nogach. Archer przeszedł tuż obok Sloane i skierował się prosto do Blair. „Co tu się dzieje? Wszystko w porządku?” – zapytał, chwytając Blair za ramiona. Blair oparła głowę na ramieniu Archera, jej twarz była blada. „Już tak, po prostu... dowiedziałam się o romansie Sloane z jej strażnikiem, Sorenem. Poprosiłam straże, by ją zatrzymały, a ona zaczęła na mnie wrzeszczeć... Omal nie dostałam ataku serca—” „KŁAMCZUCHA!!” Krzyknęła Sloane, doprowadzona do pasji bezczelnością Blair. „Nigdy nic—” Archer spojrzał wściekle na Sloane i warknął: „Przestań wrzeszczeć na Blair! Zabiję cię, jeśli jej stan serca się pogorszy!” Sloane zagryzła wargi, łzy kręciły się jej w oczach. Blair na pewno udawała ten atak serca. To była jej stara sztuczka. A jednak Archer dawał się na to nabierać za każdym razem. „A więc pieprzyłaś się z Sorenem? Ze strażnikiem, którego ci przydzieliłem?” – Archer spojrzał na Sloane z góry, jego wyraz twarzy był ponury i bezlitosny. „Dziwka. Nigdy nie powinienem czynić cię moją luną!” Łzy spływały po twarzy Sloane. Wykrztusiła: „Archer, to wszystko nieporozumienie, proszę, posłuchaj mnie...” Zanim zdążyła dokończyć, Blair westchnęła głośno i złapała się za pierś, opadając w ramiona Archera. „Dość!” Archer uciął bezlitośnie. „Już doprowadziłaś do jej ataku serca. Chcesz pozbawić Blair życia?” Blair oparła się o Archera, wyglądając na jeszcze bledszą, jakby w każdej chwili mogła zemdleć. Archer trzymał ją mocno, z twarzą pełną troski, i natychmiast wezwał lekarza. „Szybko, sprowadźcie tu lekarza!” – rozkazał nerwowo. Dworzanie pośpieszyli wykonać polecenie. „I zabierzcie stąd Sloane, żeby nie denerwowała Blair jeszcze bardziej” – dodał chłodno, bez śladu litości w oczach. Kilku strażników natychmiast podeszło i podniosło Sloane z ziemi. Szarpała się, a łzy zamazywały jej wzrok. „Archer, JESTEM twoją partnerką! Twoją Luną...” „Moją partnerką?” – Archer uśmiechnął się drwiąco. „Och, to mi o czymś przypomniało”. Sloane wstrzymała oddech, poczuwszy nagły dreszcz złych przeczuć. „– Jako Alfa Watahy Argent Edge, ja, Archer Draven, niniejszym ODRZUCAM Sloane Sterling jako moją partnerkę!” „AAACHHH—” Sloane wydała z siebie ostry krzyk, gdy przez jej ciało przeszył potężny ból! Jej wilczyca wyła wraz z nią w rozpaczy. To było zerwanie więzi z Archerem. Czuła się, jakby jej ciało stanęło w ogniu, podczas gdy setki ostrzy wbijały się w jej tkanki! Sloane osunęła się na ziemię, a jej ciałem wstrząsały dreszcze bólu. W oszołomieniu poczuła, że ktoś chwyta ją za kostki i nadgarstki – żołnierze zaczęli bezlitośnie wlec ją ku drzwiom wyjściowym. Archer ani razu nie spojrzał na Sloane, gdy była wywlekana z sali. Całą uwagę poświęcał Blair. „Nie bój się już” – powiedział, całując Blair w czoło. „Jestem tutaj, by cię chronić”. Blair oplotła ramionami szyję Archera i wymruczała: „Dziękuję ci bardzo, mój ukochany... Ale nigdy nie będę czuła się bezpiecznie, dopóki Sloane jest w tej watasze. Boję się, że zemści się na mnie za to, że ją wydałam...” „Nie zabawi tu długo” – odparł lodowato Archer. Blair lekko pochyliła głowę, by ukryć złośliwy, złowrogi uśmiech na swoich wargach. Wydała fortunę na przekupienie Jenny oraz strażników i posunęła się do ostateczności, by zabić Sorena. W końcu Archer należał tylko do niej! *** Sloane została wrzucona do zimnej i brudnej celi więziennej. W powietrzu unosił się zapach stęchlizny, a ze ścian sączyła się woda. Było tu przeraźliwie zimno. Sloane skuliła się w kącie i poczuła, że coś gryzie ją w stopę. ...To był tłusty szczur. „AAA—” – wrzasnęła Sloane na całe gardło, przerażona. „CO JEST!” Strażnik więzienny przybiegł natychmiast i warknął: „O co ten raban? Siedź cicho!” „T-tam jest szczur, gryzie mnie w stopę... Czy możesz przenieść mnie do lepszej celi?” Strażnik zakpił: „To nie jest, kurwa, hotel! Nie możesz żądać zmiany pokoju! Zresztą, pewnie i tak długo tu nie zagrzejesz miejsca. Alfa Archer może cię stracić jutro o świcie”. Sloane wpatrywała się w niego z łzami w oczach. Kiedy była Luną, służba nie traktowała jej zbyt poważnie, ale nikt nie odważyłby się odezwać do niej w ten sposób. Teraz, gdy zobaczyli, że straciła całą władzę, zaczęli się nad nią znęcać, jak tylko chcieli. Sloane drżącą ręką dotknęła diamentowych kolczyków w swoich uszach. To była jedyna cenna rzecz, jaka jej została. Zdjęła je i podała strażnikowi: „Czy mógłbyś, proszę, przekazać wiadomość moim rodzicom? Poproś ich, by porozmawiali z Alfą Archerem i uratowali mi życie”. Strażnik spojrzał na diamentowe kolczyki i przełknął ślinę. W jego oczach błysnęła chciwość. „To ryzykowna robota. Para kolczyków nie wystarczy” – powiedział. Sloane przełknęła dumę i podała mu swój naszyjnik. „Dobrze, przekażę wiadomość, ale nie spodziewaj się cudów” – rzucił w końcu strażnik i odszedł. Sloane osunęła się po zimnej ścianie, a jej serce przepełniał niepokój i nienawiść. Blair uderzyła w nią z precyzyjnym planem. Biorąc pod uwagę wpływ, jaki miała na Archera, Sloane z pewnością zginie, jeśli będzie siedzieć bezczynnie. Jej rodzice byli bardzo bogaci. Nie była ich ulubioną córką, ale wciąż płynęła w nich ta sama krew. Jeśli zgodziliby się porozmawiać z Alfą Archerem, być może tliła się jeszcze iskierka nadziei... *** W tym samym czasie Blair wprowadziła się do komnaty Luny, która pierwotnie należała do Sloane. Siedziała właśnie przed toaletką Sloane, ubrana w jej jedwabną koszulę nocną, upajając się zwycięstwem. „Panno Blair, gratulacje!” Jenna, która stała się jej nową powiernicą, masowała jej ramiona, przymilając się: „Alfa Archer pozwolił pani wprowadzić się do komnaty Luny. Wierzę, że wkrótce uczyni panią swoją oficjalną partnerką”. Blair uśmiechnęła się wyniośle. „Zgadzam się. A kiedy nadejdzie ten dzień, nagrodzę cię stertą pieniędzy. Nie pożałujesz, że opuściłaś Sloane”. Na twarzy Jenny pojawił się szeroki uśmiech. „Dziękuję bardzo, panno Blair! Jest pani znacznie lepszą panią niż ta dziwka Sloane”. W rzeczywistości Sloane była dla Jenny bardzo dobra – załatwiła pracę jej bezrobotnym rodzicom i bratu, pomagając utrzymać całą rodzinę. Ale Blair zaoferowała jej milion dolarów. Takim pieniądzom nie potrafiła się oprzeć. Właśnie wtedy do drzwi dobiegło pukanie. Do komnaty wszedł strażnik, który przyjął kolczyki i naszyjnik Sloane, i skłonił się nisko przed Blair: „Panno Blair, prosiła pani, bym miał oko na Sloane, i tak też zrobiłem. Właśnie poprosiła mnie o wysłanie listu do jej rodziców”. Blair zmarszczyła brwi, a w jej oczach pojawił się zły błysk. „Pokaż mi ten list”. Strażnik podał jej pismo. Blair przebiegła wzrokiem tekst i zakpiła: „A więc wciąż się nie poddała... Jenno, czy państwo Sterling są na zewnątrz?” „Tak. Czekają na wezwanie”. „Dobrze. Wprowadź ich”. Kilka sekund później do pokoju weszła para ubrana w luksusowe stroje. To byli rodzice Sloane, Sterlingowie, najbogatsze małżeństwo w wataisze. Przybyli do pałacu natychmiast po tym, jak dowiedzieli się o dzisiejszych wydarzeniach. Jednak zamiast sprawdzić, co z ich córką, przyszli tutaj, do Blair. Blair zaprosiła ich, by usiedli, i westchnęła: „Sloane chce, żebyście porozmawiali z Alfą Archerem i uratowali jej życie. To, co zrobiła, jest niewybaczalne. Ale wierzę, że każdy zasługuje na drugą szansę. Jeśli chcecie porozmawiać z Alfą, chętnie umówię was na spotkanie...” „Jesteś zbyt łaskawa, panno Blair!” – wykrzyknął pan Sterling. „Nigdy nie pomożemy Sloane! Prawdę mówiąc, przyszliśmy do pałacu prosić Alfę Archera o pozwolenie na wydziedziczenie jej!” Pani Sterling zacisnęła zęby z pogardą: „Jest hańbą dla naszej rodziny! Modlę się, by Alfa jak najszybciej ją stracił i zmył tę plamę z naszego nazwiska”. Blair pochyliła się lekko, udając zatroskaną: „Ale to wasza biologiczna córka...” „I co z tego?” – fuknął pan Sterling. „Nawet bez niej mamy jeszcze trzech synów! To aż nadto!” Blair była wewnętrznie zachwycona, ale nie dała tego po sobie poznać. Westchnęła cicho i powiedziała: „Jesteście wspaniałymi rodzicami. Zasługujecie na córkę, która nie jest cudzołożnicą. Prawdę mówiąc, jestem sierotą... Jeśli więc zechcecie, możecie mnie adoptować, a ja będę was kochać i szanować tak, jak Sloane nigdy tego nie robiła”. Sterlingowie wymienili spojrzenia pełne radości i zaskoczenia. Wiedzieli, jakie wpływy ma obecnie Blair na dworze. Bliska więź z nią z pewnością przyniosłaby im korzyści. Pan Sterling zgodził się bez wahania: „To byłby dla nas zaszczyt, panno Blair”. „Nie panno. Po prostu Blair, ojcze”. „Oczywiście. Od dziś jesteś oficjalnie członkiem rodziny Sterling” – promieniał pan Sterling. Pani Sterling zdjęła z nadgarstka szafirową bransoletkę i podała ją Blair: „Ta bransoletka to edycja limitowana, warta 50 milionów dolarów. Weź ją jako dowód wdzięczności od swojej matki”. Blair wstrzymała oddech, wpatrując się w klejnot. A więc plotki były prawdziwe – Sterlingowie rzeczywiście spali na pieniądzach! Ta dziwka Sloane nie zasługiwała na tak bogatą rodzinę. Ale ona – owszem! „Dziękuję, mamo” – zachichotała i schowała bransoletkę do kieszeni. „Ale czy wiesz, jak Alfa Archer zamierza postąpić ze Sloane?” – zapytała ostrożnie pani Sterling, a w jej oczach pojawiła się nutka złośliwości. „Jeśli Sloane przeżyje, może to pokrzyżować nasze plany”. Blair uśmiechnęła się, bawiąc się kosmykiem włosów. „Nie martwcie się, czeka ją los gorszy niż śmierć... Grupa odmieńców wtargnęła w zeszłym tygodniu na naszą granicę, prosząc o jedzenie i kobiety. Sloane zostanie wysłana do tych dzikusów”. „Jako ich dziwka?” – zapytał z zaskoczeniem pan Sterling. „Właśnie tak” – zachichotała Blair. „Teraz będzie mogła pieprzyć się z tyloma mężczyznami, z iloma tylko zapragnie”.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2: Odrzucam cię jako mojego partnera! – Roztrzaskana więź: Powstanie prawdziwej Luny | Czytaj powieści online na beletrystyka