— G… Gamma?
Julian wydał z siebie dziwny dźwięk, jakby właśnie dostał pięścią w twarz.
— Jak to możliwe! — krzyknęła piskliwym głosem Hazel. — Ty? Sloane? JAKO GAMMA?!
Nie mogła w to uwierzyć.
Hazel doskonale pamiętała, jak słaba i żałosna była jej córka. Sloane zawsze była chłopcem do bicia dla innych dzieci i nigdy nie odważyła się oddać.
Hazel nigdy nie przepadała za Sloane, bo ta była taką nie
















