— L… Luno Sloane…
Zęby Jenny dzwoniły, jakby przeszył ją nagły dreszcz.
Sloane zaśmiała się lodowato. — Nie jestem żadną Luną, już nie. Pomogłaś Blair mnie wygnać, pamiętasz? Do dziś nie mogę uwierzyć, że mnie zdradziłaś.
— Luno… nie, panno Sloane… Ja… ja nie…
— Ale wygląda na to, że zdradzenie mnie na niewiele ci się zdało. Wciąż jesteś pokojówką, niewolnicą, noszącą za mną bagaże. Nic się nie zm
















