Jego głos był cichy i tylko oni dwoje słyszeli, co powiedział.
Gdy Sloane usłyszała to imię, w jej oczach odmalował się szok:
– Serio? Przez ani jedną sekundę nie podejrzewałam tej osoby. Masz jakieś dowody?
– Nie. I właśnie dlatego chcemy, żeby stał się nieostrożny i sam się zdradził.
– Ale jak zamierzamy to zrobić? Ma teraz przewagę. Minie pewnie sporo czasu, zanim się obnaży.
– Mam plan. I pot
















