Varek – POV
Czuję, jak brat chwyta mnie za ramię. Odwracam się i spoglądam na niego z uniesioną brwią; jego paznokcie lekko wbijają się w moją nagą skórę.
– O co chodzi? – mój ton jest ostrzejszy, niż zamierzałem. Zaric puszcza mnie z grymasem na twarzy.
– Dlaczego nagle jesteś taki miły dla tej całej Elary? – splata ramiona na piersi, wyglądając na oburzonego. – Wiesz, jaka ona jest. Vespera opowiedziała nam o niej wszystko – dodał z warknięciem.
Nie jestem do końca pewien, czy Elara jest dokładnie taka, jak opisała ją Vespera. Z jej opowieści wynika, że Elara traktuje ją jak niewolnicę, krzywdząc ją za każdym razem, gdy nikt nie patrzy, ale trudno mi wyobrazić sobie Vesperę w roli ofiary. Może dlatego, że kiedy spędza czas z nami, potrafi być dość arogancka i szorstka. Zaric zdaje się ją uwielbiać, ale ostatnio ja uważam ją za coraz bardziej irytującą.
– Czyżbyś miał wątpliwości co do wyboru Vespery na naszą partnerkę? – dodał, a kąciki jego ust opadły. – Myślałem, że obaj zgodziliśmy się zrobić to, co najlepsze dla watahy, i wybrać Lunę, która jest silna i zdolna pomóc w jej obronie. Vespera ma krew Bety – przypomniał mi – i jest piękna. Wszyscy w watasze myślą, że weźmiemy ją na Lunę, i wszyscy ją lubią.
– Nie zaprzeczam, że jest piękna – warknąłem, choć w moich myślach mignął obraz pewnej brunetki o ciemnozielonych oczach. Poczułem uderzenie gorąca i przestąpiłem z nogi na nogę. – Po prostu… – mój głos zamarł, gdy zerknąłem niepewnie na brata, który nie wyglądał na przekonanego.
– Po prostu co, Varek? Od kiedy to Vespera tak bardzo cię odpycha? – wypalił, czując się dotknięty.
– Nie mówię, że mnie odpycha – warknąłem w odpowiedzi, zirytowany. – Po prostu uważam, że jest drażniąca – przyznałem, podczas gdy Zaric mi się przyglądał. – I nie wiem dlaczego.
– Może to tylko nerwy przed nadchodzącą ceremonią i naszymi urodzinami – zasugerował ochoczo Zaric, chwytając się wymówek. – Czujesz się nieswojo, bo twój wilk niedługo się przebudzi.
– Twój też – zauważyłem z prychnięciem, a potem spojrzałem na niego znacząco. – Czy ciebie Vespera irytuje? – zapytałem celowo i z rozmysłem.
Pokręcił głową. – Uważam, że jest tak słodka i kochana jak zawsze – odparł, a ja zaśmiałem się pod nosem, kręcąc głową na widok tego, jak bardzo stał się defensywny.
– A więc to nie może być mój wilk. Powinniśmy czuć to samo.
– No cóż… – zaczął, ale głos Vespery dobiegający zza naszych pleców sprawił, że natychmiast zesztywniałem.
– Zaric, Varek! – zawołała.
Zamknąłem oczy. Sam jej głos działał mi na nerwy. Czułem zapach jej perfum – był przytłaczający, aż robiło mi się niedobrze. Objęła mnie ramionami od tyłu, a ja poczułem nagłą, przemożną chęć, by ją z siebie zrzucić. Moje ciało zesztywniało. Zacisnąłem zęby. Vespera, zupełnie nieświadoma, puściła mnie i ruszyła do Zarica, by go również uściskać.
– Pachniesz cudownie – wymruczał mój brat, węsząc przy niej i zerkając na mnie.
Przewróciłem oczami. On się skrzywił. Odsunęła się i uśmiechnęła promiennie do nas obu z błyskiem w oczach.
– A więc – powiedziała podekscytowana – porozmawiajmy o waszym przyjęciu urodzinowym.
Słynne przyjęcie urodzinowe. Miało się odbyć za kilka dni, a ja już miałem dość ciągłego rozmawiania o nim. Wataha cieszyła się na naszą cześć, ale to Vespera wciąż wracała do tematu, dopóki nie znudziliśmy się nim na śmierć.
– W co się ubierzecie? – zapytała nas z piskier.
Co? Gestem wskazała na nas obu, gdy spojrzałem na nią zdezorientowany. – W co się obaj ubierzecie? Chcę spróbować dopasować wasze stroje do mojej sukienki – wyjaśniła powoli, podczas gdy ja i Zaric wymieniliśmy spojrzenia.
Zaric wzruszył ramionami. – Naprawdę nie poświęciłem temu zbyt wiele uwagi – rzucił swobodnie.
Ja też nie. Obaj mieliśmy tendencję do ubierania się zależnie od nastroju i nie zawsze dbaliśmy o to, by wyglądać identycznie. To, że byliśmy bliźniakami, nie oznaczało, że nie mamy osobnych osobowości czy różnych upodobań. Pod względem siły Zaric i ja byliśmy niemal tacy sami, ale we wszystkich innych aspektach życia się różniliśmy.
– Och, tak nie może być – Vespera przygryzła wargę, a na jej twarzy odmalował się niepokój. – Musicie coś wybrać. – Zwróciła się do Zarica, który wyglądał na lekko rozbawionego. – To znaczy, jeśli obaj wybierzecie przynajmniej koszule w tym samym kolorze pod marynarki, mogłabym dopasować moją sukienkę i wyglądalibyśmy jak idealna triada.
Triada. Unikalny sposób ujęcia tego. Brzmiało to lepiej niż trójkąt, pomyślałem sardonicznie. Zaric wyglądał na zagubionego, gdy na mnie spojrzał. Wzruszyłem ramionami. Nie obchodziło mnie, co założę na imprezę. Vespera kurczowo trzymała Zarica za ramię i wpatrywała się w niego, jakby to była kwestia życia i śmierci. Dla niej prawdopodobnie była.
– No cóż – Zaric odchrząknął, wyglądając na zamyślonego. – Może gdybyśmy założyli… – zaczął, a Vespera nachyliła się, słuchając uważnie.
Staliśmy na górze, na podeście przy schodach, obserwując to, co działo się pod nami w domu watahy. Drzwi wejściowe otworzyły się i wszyscy spojrzeliśmy w dół. Morrigan Kravan, matka Vespery, wchodziła właśnie z Elarą, swoją pasierbicą, niemal wciągając ją do środka. Mogłem policzyć na palcach jednej ręki, ile razy Elara miała pozwolenie na przebywanie wewnątrz domu watahy w ciągu ostatnich kilku lat, więc zobaczenie jej tutaj było dość nieoczekiwane. Natychmiast poczułem zaciekawienie. Vespera wyglądała na poirytowaną. Zmarszczyła nos, gdy jej matka i przyrodnia siostra zniknęły w korytarzu.
– Co one tu robią? – odwróciła się do Zarica z gniewem na twarzy, podczas gdy on napotkał mój wzrok.
– Nie mam pojęcia. Ty nie wiesz? – zapytał ją zdziwiony.
– Nie – odparła poirytowana. – Elarze nigdy nie wolno tu wchodzić. Matka nic mi nie wspomniała – wydęła wargi, a potem rozpromieniła się. – Może Elara ma zostać za coś ukarana.
Jej ton ociekał entuzjazmem.
Rzuciłem jej karcące spojrzenie. Zauważyła to i lekko zbladła. – To znaczy, może w końcu przyłapano ją na czymś złym i Alfa wraz z Luną osobiście wymierzają jej karę – szybko poprawiła się.
Wpatrywałem się w nią przez chwilę, nieprzekonany, że to właśnie miała na myśli. W momencie, gdy zamierzałem otworzyć usta, mój ojciec połączył się telepatycznie ze mną i bratem.
„Zaric, Varek, możecie udać się do gabinetu? Jest coś, co musimy z wami omówić. Beta Garris Kravan również tu jest”.
Obecność Bety oznaczała, że prosił o coś w związku z Elarą lub swoją rodziną. Odwróciłem się na pięcie i zacząłem schodzić na dół, podczas gdy Zaric pośpiesznie przeprosił dąsającą się Vesperę, dołączając do mnie przed gabinetem. Właśnie mieliśmy poznać powód niespodziewanej wizyty Elary.
















