logo

beletrystyka

Bliźniaki w jej łonie: Panie Prezydencie, proszę o delikatność

Bliźniaki w jej łonie: Panie Prezydencie, proszę o delikatność

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 7 Jean zachowuje się dziwnie
Autor: Aeliana Thorne
8 sty 2026
Bianca wyszła. Luke gwałtownie odłożył trzymany w dłoni projekt. Wstał od biurka i zamiast wrócić do pracy, skierował się prosto do barku. Wyjął kieliszek, napełnił go do połowy winem, po czym opróżnił jednym haustem, marszcząc przy tym brwi. To przeklęte pożądanie! Kiedy Bianca opuszczała firmę, było już dość późno, ale na szczęście zdążyła na ostatnie metro do domu. Po powrocie w pierwszej kolejności odpisała na wiadomości Jeana na WeChacie. Następnie wyciągnęła walizkę i zaczęła pakować rzeczy potrzebne na jutrzejszy wyjazd. Wtedy zadzwonił jej telefon. Na wyświetlaczu pojawiło się imię Jeana. – Jeszcze nie śpisz? Mówiłam, żebyś wcześniej się położył, zamiast do mnie wydzwaniać – powiedziała z troską, odbierając połączenie. – Jeszcze nie skończyłem pracy, więc zabrałem papiery do hotelu, żeby dokończyć po godzinach – wyjaśnił Jean, po czym zapytał: – Widziałem twoją wiadomość. Dlaczego ty też jedziesz w delegację? Z kim? – Jeszcze nie wiem. Dowiem się dopiero jutro rano – odparła Bianca. – Jeśli jadą z tobą mężczyźni, pamiętaj, żeby trzymać się od nich z daleka – napomniał ją Jean. – W końcu dopiero zaczęliśmy pracę, jeszcze ich nie znasz. – Dobrze, zrozumiałam – zapewniła. Nagle w słuchawce rozległ się głośny łomot. Brzmiało to tak, jakby ktoś dobijał się do drzwi. Nie, to nie było pukanie. Brzmiało to raczej tak, jakby ktoś próbował wyważyć drzwi! – Co się dzieje? – zapytała nerwowo Bianca. – N-nic. – Jean nagle zaczął się jąkać, ale szybko dodał: – Zdzwonimy się później? Sprawdzę, co się dzieje na korytarzu i dam ci znać. Rozłączył się, zanim Bianca zdążyła go ostrzec, by na siebie uważał. Spuściła wzrok na walizkę, a potem na telefon, którego ekran powoli wygasał. Ogarnął ją niepokój; martwiła się, że Jean również mógł wpaść w kłopoty w obcym miejscu, wśród nieznajomych ludzi. Tej nocy nic więcej się nie wydarzyło. Następnego dnia. Z samego rana do Bianci zadzwoniła koleżanka z pracy. Bianca czekała na nią przed bramą osiedla, a na jej twarzy malowało się zmęczenie. Poprzedniej nocy czuwała do bladego świtu, czekając na telefon od Jeana z zapewnieniem, że wszystko w porządku, ale on nie zadzwonił. Próbowała się z nim skontaktować, ale miał wyłączony telefon. Kilkanaście minut później zatrzymał się przed nią czarny bentley, z którego wysiedli kobieta i mężczyzna. Przedstawili się sobie i zamienili kilka słów. Następnie cała trójka wsiadła do samochodu. Podróż do miasta docelowego zajęła im siedem godzin. Ponieważ na miejscu potrzebny im był samochód, dla wygody przełożeni zlecili koledze z pracy, aby pojechał tam jednym ze służbowych bentleyów. W drodze Bianca rozmawiała ze współpracownikami. Dobrze się dogadywali, często się śmiejąc i żartując. Kiedy dotarli do miasta H., było już popołudnie. Po zameldowaniu się w hotelu koleżanka, Sue, powiedziała do Bianci: – Chodźmy najpierw do pokoi, żeby się przebrać i odpocząć. Zdzwonimy się w porze kolacji. – Jasne – przytaknęła Bianca. Zabrała swoją średniej wielkości walizkę na górę i weszła do pokoju. Wzięła prysznic i przebrała się w piżamę, po czym wyjęła ubrania potrzebne do pracy i starannie je wyprasowała. Gotową garderobę powiesiła na wieszaku. Po zakończeniu przygotowań spojrzała na zegarek. Była punktualnie szesnasta. Od zeszłej nocy Jean nie zadzwonił ani razu. Nie wysłał też ani jednej wiadomości. Teraz, gdy w końcu miała chwilę czasu, postanowiła do niego zadzwonić. Tym razem telefon był włączony. Jednak sygnał łączenia trwał dłuższą chwilę, a nikt nie odbierał. Bianca zaniepokoiła się jeszcze bardziej i zadzwoniła ponownie. Tym razem połączenie zostało odrzucone. „Przepraszam, jestem teraz zajęty, nie mogę odebrać. Oddzwonię w wolnej chwili”. Wkrótce otrzymała taką wiadomość od Jeana na WeChacie. Bianca spuściła głowę i odpisała: „Dobrze, pracuj spokojnie”. Wyglądało na to, że przynajmniej jest bezpieczny. Ten, kto wczoraj walił do jego drzwi, mógł być po prostu przypadkowym pijakiem, który pomylił pokoje. Po wysłaniu wiadomości odłożyła telefon i rozejrzała się za jakimś zajęciem. Ledwie się odwróciła, telefon znów zawibrował. Musiała ponownie sięgnąć po urządzenie i sprawdzić wiadomość. Była to wiadomość na WeChacie, ale kompletnie bez sensu: „Hahahaha zgadłeś siatka z włókna zacząłem opłata za wstęp iFeng…”. Nadawcą był Jean, który rzekomo był teraz „zajęty”. Bianca zmarszczyła brwi. „?” – wysłała mu znak zapytania. Po ponad minucie Jean w końcu odpisał: „Rysowałem coś i przypadkiem dotknąłem ręką ekranu”. To tłumaczyło ten ciąg przypadkowych słów. Bianca nie zastanawiała się nad tym dłużej. „Dzyń… Dzyń… Dzyń…” Ktoś zadzwonił do drzwi jej pokoju. – Kto tam? – zapytała ostrożnie, będąc w obcym miejscu i nieznanym mieście. Zza drzwi dobiegł głos mężczyzny w średnim wieku: – Panno Rayne, jestem Jason Doyle, specjalny asystent pana Crawforda. Obawiam się, że muszę panią prosić o otwarcie drzwi. Jason Doyle, najbardziej zaufany asystent Luke’a Crawforda, był dość znaną postacią. Wiedzieli o nim niemal wszyscy w firmie, wliczając w to Biancę, mimo że była nowa. Otworzyła drzwi. – Miło mi pana poznać. – Ledwie zdążyła się przywitać, gdy spuściła wzrok i zauważyła, że w progu stoi również dwoje małych dzieci. Byli to mały chłopiec i dziewczynka; ich oczy błyszczały, a uśmiechy odsłaniały jasne ząbki. Wyglądali jak dwie idealne lalki. Jason Doyle stał w garniturze, wyprostowany jak struna. Z wyraźną rezygnacją w głosie powiedział: – To dzieci pana Crawforda. Ich ojciec jest zajęty pracą i nie może się nimi zająć, więc… Bianca miała co do tego złe przeczucia. Nie miała nic przeciwko opiece nad czyimiś dziećmi, ale cała ta sytuacja wydawała jej się dziwna. W końcu przyjechała tu pracować, a nie bawić się w nianię. Innym ważnym powodem jej niechęci była obawa, że widok cudzych dzieci będzie jej przypominał o własnych. – B-będę grzeczna, obiecuję – powiedziała cicho dziewczynka. Podniosła głowę i spojrzała na Biancę, mrugając niewinnymi, czarnymi oczkami. – Braciszku… – Dziewczynka zauważyła, że chłopiec nic nie mówi, więc nadęła policzki i pociągnęła go za ubranie, próbując zmusić do odezwania się. Bianca przeniosła wzrok na chłopca. Starszy brat był nieco wyższy od siostry i choć zachowywał chłodny wyraz twarzy, widać było, że bardzo ją kocha. Dlatego podniósł głowę i oświadczył stojącej w drzwiach Biance: – Ja też będę grzeczny. Jason zerknął na zegarek i rzucił: – Zostawiam dzieci pod pani opieką, panno Rayne. Mam jeszcze coś do załatwienia, więc będę się zbierał. Bianca nie miała szansy odmówić. Jason szybko odszedł, a ona spojrzała w dół na dwójkę dzieci i powiedziała: – No dobrze, wchodźcie. Młodsza siostra wyciągnęła małą rączkę, by chwycić dłoń brata, po czym razem weszli do pokoju. – Chcecie się czegoś napić? – Bianca nie bardzo wiedziała, jak postępować z dziećmi, zwłaszcza o tak szczególnym statusie. – Poproszę mleko – powiedziała dziewczynka, siadając grzecznie na kanapie. Bianca pospiesznie wygrzebała mleko. To hotelowe było niesamowicie drogie; to samo, które w sklepie kosztowało 3,50, tutaj wyceniono na 89 juanów. Na widok ceny wciągnęła gwałtownie powietrze, ale otworzyła karton, znalazła dwie szklanki i nalała mleka każdemu z dzieci. Dumny chłopiec o chłodnym wyrazie twarzy nawet go nie tknął. Mała siostrzyczka siedziała na kanapie, dyndając nogami. Wypiła połowę, a potem duszkiem resztę, oblizując wargi, by nie uronić ani kropli… Bianca usiadła niezręcznie na krześle, patrząc na te małe aniołki i próbując znaleźć temat do rozmowy. – Jesteście bliźniakami? – Oczywiście – odparł wyniośle starszy brat. Przewrócił przy tym oczami, obrzucając Biancę pogardliwym spojrzeniem. „Idiotka” – zdawał się mówić jego wzrok. „Ja i siostra jesteśmy tacy podobni. Oczywiście, że jesteśmy bliźniakami!”.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Powiązane Powieści

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Rozdział 7 Jean zachowuje się dziwnie – Bliźniaki w jej łonie: Panie Prezydencie, proszę o delikatność | Czytaj powieści online na beletrystyka